W nadmorskim lesie niedaleko Fortu Gerharda w Świnoujściu znaleziono kilkadziesiąt elementów aluminiowej konstrukcji samolotu z czasów II wojny światowej. Może to być rozbity brytyjski Lancaster, którego fragment skrzydła z Bałtyku wyciągnęli w 2009 r. rybacy.
O odkryciu poinformowało w poniedziałek Muzeum Obrony Wybrzeża w Świnoujściu. Wyjaśniono, że na części samolotu rozrzucone w wykopie przypadkowo natrafił mieszkaniec okolicy zbierający jagody. Wśród aluminiowych elementów konstrukcji były ślady amunicji, co wskazuje, iż może to być miejsce katastrofy alianckiego samolotu. Fragmenty blach znalazca przekazał muzealnikom.
- Już pierwszy ogląd wskazywał, że to nie jest przypadkowy złom. Charakter blach, nitowania, ślady po konstrukcji lotniczej i wypalona amunicja wskazują, że to fragmenty samolotu - wyjaśnił Wiktor Czeszewski z Muzeum Obrony Wybrzeża w Świnoujściu w Forcie Gerharda, który jako pierwszy zajął się identyfikacją części wraku.
Przekazał, że amunicję rozpoznano wstępnie jako .303 British, czyli kaliber stosowany m.in. w brytyjskich lotniczych karabinach maszynowych Browning. Wśród znalezionych elementów była także rurka z numerem identyfikacyjnym, która może wskazywać na osprzęt silnika Merlin. To oznaczałoby, że nad brzegiem Bałtyku zestrzelony został np. ciężki bombowiec Lancaster albo wielozadaniowy Mosquito.
- Dziś w stu procentach nie przesądzamy, że to wrak konkretnego typu samolotu, ale wszystko wskazuje, że mamy do czynienia z miejscem bardzo poważnego zdarzenia z czasów wojny. Takiego odkrycia nie wolno rozkopywać amatorsko ani rozbierać na pamiątki – podkreślił Czeszewski.
Muzealnicy powiadomili o znalezisku Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, Nadleśnictwo Międzyzdroje (zarządca terenu) oraz instytucje zajmujące się grobami wojennymi. Miejsce nie zostało oznaczone, by nie przyciągać uwagi turystów i mieszkańców. Na razie nie wiadomo też, kiedy rozpoczną się prace archeologów.
- Nie można wykluczyć, że w ziemi znajdują się szczątki członków załogi. Teren musi zostać profesjonalne przebadany – wyjaśnił w rozmowie z PAP Piotr Piwowarczyk, dyrektor Muzeum Obrony Wybrzeża - Fort Gerharda.
Piwowarczyk przypomniał, że w MOW znajduje się pięciometrowy fragment skrzydła samolotu Lancaster, wyłowiony z Bałtyku w 2009 r. - Rybacy wyciągnęli tę dużą część skrzydła około kilometr w linii prostej od miejsca, w którym teraz znaleziono kilkadziesiąt części samolotu. To może być ta sama maszyna – ocenił Piwowarczyk.Dodał, że teren, na którym dokonano odkrycia, jest „nienaturalnie pofałdowany”. W wykopie widać większy fragment wbity w ziemię. - Spodziewamy się, że spadła tam główna część samolotu – przyznał Piwowarczyk.
Podkreślił, że skrzydło Lancastera wyciągnięte z morza 17 lat temu zostało zidentyfikowane. Ustalono nazwiska trzech członków załogi samolotu, którzy przez Świnoujście lecieli nad Police lub Szczecin, by zbombardować znajdujące się tam zakłady przemysłowe i port. W końcowej fazie II wojny światowej była to jedna z głównych tras alianckiego lotnictwa. A w twierdzy Świnoujście (Swinemünde), gdzie znajdowała się m.in. baza Kriegsmarine, Niemcy ulokowali system baterii artylerii przeciwlotniczej i nadbrzeżnej. Fortyfikacje, schrony, tzw. Podziemne Miasto, są dziś atrakcjami turystycznymi.
Muzealnicy odkrywają kolejne karty historii miasta. Po oczyszczeniu znalezionych fragmentów samolotu poinformowali, że na fragmencie miedzianej rurki widać symbol T7, który w brytyjskiej dokumentacji technicznej RAF-u oznaczał bezszwową rurę miedzianą przeznaczoną między innymi do instalacji olejowych, paliwowych, gazowych, rozruchowych oraz innych układów pokładowych. Rozpoznano również charakterystyczne zakończenie przewodu, najprawdopodobniej złącze typu Avimo, wysokociśnieniowy łącznik stosowany m.in. w układach chłodzenia silników Rolls-Royce Merlin.
PAP/zn
.