- Firma zdecydowała się odejść od tradycyjnie realizowanego modelu biznesowego. Wpływ mają na to m.in. wysokie ceny surowca oraz zmieniające się warunki rynkowe. Chcemy skoncentrować się na rozwoju produktów konsumenckich - poinformował dyrektor finansowy „Espersen” Sylwester Szymanik.
Szacuje się, że zatrudnienie w firmie może stracić ponad 650 osób. Z zarządem spółki spotkał się m.in. Tomasz Sobieraj, prezydent Koszalina: - To jest prywatne przedsiębiorstwo, więc możemy jedynie wspierać, aby odbyło się to z jak najmniejszą szkodą dla pracowników.
Pracownicy firmy będą mogli uzyskać pomoc w Powiatowym Urzędzie Pracy w Koszalinie. - Chcemy pomóc tym osobom w aktywizacji zawodowej. Znajdą się także pracodawcy, którzy będą chcieli ich zatrudnić. Planujemy także spotkanie, gdzie przedstawimy im informacje m.in. związane ze statusem osoby bezrobotnej oraz zasiłkami - powiedział dyrektor urzędu Henryk Kozłowski.
Robert Bodendorf, wiceprezes Organizacji Pracodawców Rada Przedsiębiorców dodał, że zwolnienia w firmie nie powinny zaburzyć koszalińskiego rynku pracy: - Jest to trudna sytuacja dla pracowników. Nie jest ona jednak beznadziejna. W Koszalinie są pracodawcy, którzy chcą ich zatrudnić. Trzeba będzie jednak się przebranżowić.
Spróbowaliśmy skontaktować się z pracownikami „Espersenu”. Żadna z osób poproszona przez naszego reportera o komentarz nie chciała się wypowiadać.
Radosław Zmudziński/mt