Od dziesięciu lat daje dzieciom nie tylko dach nad głową, ale przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa i wsparcie w trudnych momentach życia. Placówka Opiekuńczo-Wychowawcza Towarzystwa Przyjaciół Dzieci w Koszalinie świętowała dziś swój jubileusz.

Jak wspomina prezes koszalińskiego oddziału TPD Henryk Zabrocki, gdy dziesięć lat temu to miejsce powstawało, nie brakowało obaw o powodzenie przedsięwzięcia.

Po dekadzie okazuje się, że jest wręcz niezbędne, by podopieczni mogli dorastać w warunkach zbliżonych do środowiska domowego. - To nie jest rodzina, ale coś co ma choć trochę tę rodzinę zastępować. Zakładaliśmy, że nasi wychowankowie zostaną przygotowani do życia, więc sami gotujemy, sami sprzątamy, robimy zakupy. Nie ma żadnej kadry pomocniczej - wyjaśnia Henryk Zabrocki.

W placówce liczy się nie tylko zapewnienie podstawowych warunków do życia, ale przede wszystkim budowanie poczucia bezpieczeństwa i wspieranie młodych ludzi w ich rozwoju.

Jak podkreśla jej dyrektor Beata Bilska, kluczowe jest indywidualne podejście do każdego wychowanka. - Kładziemy większy nacisk na jego potrzeby, czy to edukacyjne, czy zdrowotne. To daje poczucie bezpieczeństwa - mówi Beata Bilska.

Dziesięć lat temu, gdy placówka rozpoczynała działalność, była pierwszym tego typu ośrodkiem prowadzonym przez TPD w Polsce.

mk/zas

Posłuchaj

Henryk Zabrocki, prezes koszalińskiego oddziału TPD Beata Bilska, dyr. Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej TPD w Koszalinie