W audycji „Słownik na fali” redaktor Jarosław Banaś i prof. Sebastian Żurowski, językoznawca z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu i rozmawiają o historię i etymologię słów, które mimo upływu lat wciąż budują bogactwo języka polskiego.


„Hańba” z czeskim rodowodem. Analiza rozpoczęła się od słowa hańba, które regularnie pojawia się w nagłówkach prasowych i publicystyce. Choć pojęcie to ma korzenie prasłowiańskie, jego obecna forma w języku polskim jest zapożyczeniem z języka czeskiego. W staropolszczyźnie pierwotnie funkcjonowała forma „gańba”, jednak to czeski wariant z literą „h” na początku zdominował nasz system językowy, wypierając rodzimą postać. Ekspert zauważył, że współcześnie słowo to bywa nadużywane w mediach dla wywołania sensacji lub skandalu.


„Szaławiła” i „ladaco” - barwne określenia osób. W części poświęconej słownictwu „podwórkowemu” i wakacyjnemu, omówiono barwne określenia charakterów:


„Szaławiła” to określenie lekkomyślnego i niedojrzałego mężczyzny jest przykładem rutenizmu, czyli zapożyczenia z języka ukraińskiego. Profesor podkreślił, że termin „rutenizm” jest tradycyjnym określeniem językoznawczym, które w Internecie bywa obecnie wypierane przez formę „ukrainizm”.


„Ladaco” to słowo określające kogoś „byle jakiego”. Wywodzi się ono od dawnej partykuły „lada”, która w dawnej Słowiańszczyźnie znaczyła tyle, co współczesne „byle”. Co ciekawe, partykuła ta nie ma etymologicznego związku z „ladą” sklepową, która jest zapożyczeniem z języka niemieckiego.


Kolejnym ciekawym przypadkiem jest "wykidajło", czyli potoczne określenie ochroniarza lub „bramkarza”. Słowo to wywodzi się od dawnego, nieużywanego już czasownika „wykidać”, oznaczającego wyrzucanie lub rozrzucanie. Swój renesans pojęcie to przeżyło w latach 90. XX wieku, kiedy zostało przypomniane przez tłumaczy amerykańskich filmów sensacyjnych.


Język jako autentyczne dziedzictwo. Podsumowując, prof. Żurowski wskazał, że takie „trzepakowe” słownictwo stanowi autentyczne dziedzictwo żywej polszczyzny. W dobie krótkich i często bezosobowych komunikatów z mediów społecznościowych, używanie bogatego języka przodków pozwala budować międzypokoleniową więź i jest powodem do prawdziwej dumy. Znajomość tych słów pozwala nam dostrzec piękno tradycji języka narodowego.


W kolejnej audycji autorzy planują przyjrzeć się historii kolejnych intrygujących wyrazów, takich jak urwis, połeć oraz basałyk.

Jarosław Banaś

Posłuchaj

„Słownik na fali”: „hańba” i językowe skarby ukryte w codziennych słowach