Klienci Zakładu Ubezpieczeń Społecznych musieli liczyć się ze sporymi utrudnieniami. Od godziny 8:00 do 10:00 pracownicy koszalińskiego oddziału przeprowadzili strajk ostrzegawczy. Domagają się podwyżek o około 1200 złotych brutto na etat.
Pracownicy w sali obsługi nie chcieli jednak komentować sprawy. Jak ustaliło Radio Koszalin, pozostali przebywali w swoich pokojach służbowych, a ich komputery były wyłączone.
Dyrektorka koszalińskiego ZUS-u Agnieszka Iwan również odmówiła komentarza, odsyłając do rzecznika prasowego zachodniopomorskiego oddziału Zakładu Ubezpieczeń Społecznych Karola Jagielskiego.
Jak poinformował rzecznik, akcja może wpłynąć na funkcjonowanie placówki i wydłużyć czas obsługi klientów. - Aby przeciwdziałać ewentualnym utrudnieniom, proszę naszych klientów o wyrozumiałość i w miarę możliwości planowanie wizyt w innym terminie. Zachęcam też do załatwiania spraw przez portal e-ZUS i aplikacje mobilne ZUS-u. Co do infolinii ZUS-u, będzie działać w pełnym zakresie, oczekiwanie na kontakt z konsultantem może się wydłużyć - poinformował rzecznik.
Karol Jagielski dodał, że protestujący domagają się poprawy warunków pracy. - Strajk ostrzegawczy to przewidziany prawem etap sporu zbiorowego. Spór zgłoszony przez ZUS do Okręgowego Inspektoratu Pracy dotyczy poprawy warunków pracy przez dostosowanie warunków zatrudnienia do liczby nałożonych na ZUS zadań i relacji interpersonalnych w obszarze etyki. W tym zakresie strajk ostrzegawczy jest legalny i jako taki może być przeprowadzony tylko raz - wyjaśnił Karol Jagielski.
W koszalińskim ZUS-ie pracuje około 450 osób. Poprzedni protest odbył się w kwietniu, kiedy urzędnicy wyszli przed siedzibę oddziału z transparentami z hasłami „jaka praca taka płaca” oraz „automaty żądają godnej zapłaty”.
Radosław Zmudziński