fot. PAP/EPA/YOAN VALAT

Maja Chwalińska wygrała z rozstawioną z numerem 23. belgijską tenisistką Elise Mertens 6:4, 6:0 w drugiej rundzie French Open w Paryżu. Mniej szczęścia miał Hubert Hurkacz. Polak przegrał po długim boju z amerykańskim tenisistą Francesem Tiafoe 7:6 (7-5), 6:7 (5-7), 4:6, 7:6 (7-1), 4:6.

Po problemach zdrowotnych i słabszej dyspozycji w tym roku Hurkacz spadł w rankingu na 99. miejsce. W pierwszej rundzie pewnie wygrał z Hiszpanem Jaume Munarem 6:3, 6:3, 2:6, 6:3. Wiadomo jednak było, że z Tiafoe czeka go znacznie trudniejsza przeprawa.

W każdym z setów o wygranej decydowały detale. W pierwszym bardzo zacięty był nawet tie-break. Polak rozstrzygnął go na swoją korzyść wygrywając dwie piłki od stanu 5-5.

Hurkacz może żałować drugiej partii. W dziewiątym gemie miał dwa break pointy, ale ich nie wykorzystał. W tie-breaku natomiast przy stanie 2-2 oraz serwisie Tiafoe zepsuł dość dogodną sytuację. Następnie Amerykanin odskoczył na 4-2 i do końca utrzymał przewagę.

W secie trzecim o wygranej Tiafoe zdecydowało jedyne przełamanie w piątym gemie. Czwarty to pokaz waleczności Hurkacza. Amerykanin serwował już na zwycięstwo w meczu, jednak Polak odrobił przełamanie, a potem gładko wygrał tie-breaka.

W decydującej partii pierwszy serwował Tiafoe. Większość gemów wygrywał pewnie, a Hurkacz za każdym razem musiał gonić wynik. Gdy przegrywał 4:5 zawiodło go jednak podanie i zszedł z kortu pokonany.

To było ich ósme spotkanie, ale pierwsze na korcie ziemnym. Hurkacz ma teraz bilans z Tiafoe 3-5.

24-letnia Maja Chwalińska, która w rankingu zajmuje 114. miejsce, po przebrnięciu kwalifikacji debiutuje w zasadniczej części turnieju w stolicy Francji. Po wygranej z Mertens jest już niemal pewna, że po French Open pierwszy raz znajdzie się w najlepszej setce listy WTA. Wirtualnie zajmuje teraz 91. miejsce.

W 1. rundzie Polka również 6:4, 6:0 wygrała z mistrzynią olimpijską Chinką Qinwen Zheng. Po spotkaniu podkreślała, że choć było to jej wielkie zwycięstwo, to nie czuje się nasycona i chciałaby wygrywać dalej.

W starciu z Mertens zaprezentowała dokładnie ten sam, bardzo nieprzyjemny dla rywalek, styl. Piłki po jej zagraniach precyzyjnie trafiały w głąb kortu i wysoko się odbijały, co bardzo utrudnia atakowanie.

Zawodniczka BKT Advantage Bielsko-Biała zaczęła mecz od prowadzenia 2:0. Mertens co prawda odrobiła stratę, ale od stanu 4:4 Chwalińska wygrała dwa kolejne gemy i jednocześnie seta.

Gra Polki wyglądała dobrze, ale niepokój mógł budzić jej stan zdrowia. Na mecz wyszła z zabandażowanym lewym udem. W pierwszej partii korzystała też z przerwy medycznej.

W drugim secie jej przewaga jednak była już olbrzymia, a problemy zdrowotne zaczęła mieć też Mertens, której opatrzono łydkę. Chwalińska grała pewnie, w meczu popełniła 20 niewymuszonych błędów, a Belgijka 41. Po 98 minutach awans stał się faktem.

To dopiero trzeci występ Chwalińskiej w zasadniczej części wielkoszlemowego turnieju. W 2022 roku była w 2. rundzie Wimbledonu, a w 2025 przegrała pierwszy mecz w Australian Open.

W sobotę jej rywalką będzie albo Greczynka Maria Sakkari, albo Amerykanka Claire Liu.

W piątek natomiast w trzeciej rundzie rozstawiona z numerem trzecim Iga Świątek zagra z Magdą Linette.

Wynik meczu 2. rundy singla:

Frances Tiafoe (USA, 19) - Hubert Hurkacz (Polska) 6:7 (5-7), 7:6 (7-5), 6:4, 6:7 (1-7), 6:4

Maja Chwalińska (Polska) - Elise Mertens (Belgia, 23) 6:4, 6:0

PAP/zn