Wysokość szkody w sprawie Zondacrypto obecnie wynosi nie mniej niż 350 mln zł – podała Prokuratura Regionalna w Katowicach, która w piątek wszczęła śledztwo w sprawie tej giełdy kryptowalut. Jest ono prowadzone m.in. pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy.
„Zawiadomienia pokrzywdzonych trafiają do Prokuratury Regionalnej w Katowicach z terenu całego kraju, a wysokość szkody ulega zmianie. Obecnie wynosi nie mniej niż 350 mln złotych” – podał w komunikacie rzecznik Prokuratury Regionalnej w Katowicach Michał Binkiewicz.
To ta jednostka wszczęła w piątek śledztwo w sprawie Zondacrypto. Jest ono prowadzone pod kątem „wprowadzenia w błąd wielu osób co do możliwości dokonania zakupu oraz przechowywania walut typu fiat oraz kryptowalut w ramach giełdy Zondacrypto i doprowadzenia w ten sposób do niekorzystnego rozporządzenia mieniem”.
„Badane jest także przyjmowanie, przechowywanie, transferowanie środków płatniczych i tym samym podejmowanie czynności, które mogły udaremnić lub znacznie utrudnić stwierdzenie przestępnego pochodzenia środków płatniczych stanowiących korzyści związane z popełnieniem oszustw” – podał prok. Binkiewicz. Jak dodał, zakresem śledztwa objęto zachowania podejmowane na terenie całego kraju od 2022 r.
Podstawą wszczęcia śledztwa były zawiadomienia pokrzywdzonych, a także doniesienia medialne na temat problemów związanych z wypłatą środków zgromadzonych w ramach Zondacrypto. „Właściciel giełdy wskazał przy tym, że od 2022 r. nie posiadała ona dostępu do tzw. zimnego portfela, na którym przechowywane mają być środki w ilości około 4500 BTC, którą to informację zatajono przed klientami” – podała prokuratura w komunikacie.
Jak zaznaczyła, w toku śledztwa badane będą wszystkie informacje dotyczące powstania i funkcjonowania Zondacrypto, a także obrotu środkami finansowymi przez ten podmiot. Śledztwo powierzono do przeprowadzenia funkcjonariuszom Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości z Wrocławia.
„Mając na względzie charakter sprawy oraz kierując się zasadą transparentności, deklaruję, że informacja o sprawie będzie aktualizowana. Aktualizacja będzie następować przy uwzględnieniu dobra postępowania przygotowawczego” – zastrzegł prok. Binkiewicz.
Sejm w piątek ponownie nie odrzucił prezydenckiego weta do ustawy o rynku kryptoaktywów. Wprowadzała ona m.in. środki nadzorcze, np. umożliwiała KNF wstrzymanie oferty publicznej kryptowalut. Według prezydenta przepisy były zbyt restrykcyjne, według koalicji rządowej brak ustawy tworzy luki prawne.
Przed głosowaniem nad wetem prezydenta premier Donald Tusk, pytany o liczbę potencjalnie pokrzywdzonych osób ws. giełdy Zondacrypto, podkreślił, że według szacunków poszkodowanych może być nawet 30 tysięcy ludzi. Na konferencji prasowej po tym, jak Sejmowi nie udało się odrzucić weta prezydenta, Tusk podkreślił, że firma Zondacrypto uzyskała wpływ na polityków prawicy, w tym prezydentów Andrzeja Dudę i Karola Nawrockiego.
Piątkowe głosowanie było już drugim ws. weta prezydenta Karola Nawrockiego do ustawy o rynku kryptoaktywów. Prezydent pierwszy raz zawetował taką ustawę na początku grudnia ub.r. Wówczas – również w grudniu 2025 r. – Sejm nie odrzucił weta. Rząd zdecydował wtedy o ponownym wniesieniu do Sejmu tej samej ustawy, która została uchwalona w lutym br. Prezydent po raz kolejny ją zawetował.
O tym, że największa polska giełda kryptowalut może mieć poważne problemy z płynnością, napisały na początku kwietnia media. Analiza, do której dotarły money.pl i Wirtualna Polska, ujawniła spadek rezerw bitcoinów giełdy Zondacrypto o 99 proc. Użytkownicy zgłaszają problemy z wypłatą środków – podali dziennikarze. Zondacrypto jest stabilnym, wypłacalnym i bezpiecznym podmiotem, a analiza money.pl jest „błędna, nieprawdziwa i krzywdząca” – przekazał w rozesłanym wówczas oświadczeniu prezes Zondacrypto Przemysław Kral.
Do giełdy Zondacrypto należy portfel 4,5 tys. bitcoinów warty ponad 300 mln dol., ale – jak poinformował w czwartek Kral – klucze do nich ma zaginiony Sylwester Suszek, założyciel giełdy BitBay, poprzedniczki Zondacrypto. Suszek, określany mianem „króla kryptowalut”, zaginął w marcu 2022 r. Miał wtedy 33 lata. Po raz ostatni widziano go w firmie paliwowej w Czeladzi, należącej do Mariana W. To tam po raz ostatni zalogował się jego telefon komórkowy. Jak opisywały media, w dniu jego zaginięcia na terenie bazy paliwowej na jakiś czas przestały działać kamery monitoringu. Od czasu zaginięcia losy Suszka nie są znane. W śledztwie dotyczącym zaginięcia Suszka, prowadzonym przez śląski wydział Prokuratury Krajowej, Marianowi W. postawiono zarzut pozbawienia wolności Sylwestra Suszka.
W innym postępowaniu Marian W. usłyszał zarzuty dotyczące dokumentowania fikcyjnych transakcji fakturami VAT na łączną kwotę blisko 1,3 mld zł. Według Prokuratury Regionalnej w Katowicach stał on na czele międzynarodowej grupy przestępczej zajmującej się nielegalnym obrotem paliwami i wyłudzeniami podatku VAT. Na rachunki bankowe spółek zaangażowanych w nielegalny proceder wpłynęło łącznie 1,5 mld zł pochodzących z przestępstwa – podała prokuratura, która kilka miesięcy temu poinformowała o skierowaniu do sądu aktu oskarżenia przeciwko Marianowi W. i pięciu innym osobom.
PAP/zn