fot.PAP/Wiktor Dąbkowski

Wszystkie 27 państw członkowskich wstępnie zgodziło się przedłużyć o pół roku sankcje na osoby i podmioty zaangażowane w rosyjską wojnę w Ukrainie. W sobotę rano rozpoczęła się procedura pisemna oficjalnie zatwierdzająca tę decyzję.

Mimo wcześniejszych zapowiedzi, sankcji ostatecznie nie zablokowały Węgry ani Słowacja.

Wstępne porozumienie w sprawie przedłużenia sankcji unijni ambasadorowie mieli zawrzeć już w piątek wieczorem; wcześniejsze poranne negocjacje tego dnia nie przyniosły konsensusu. Jak poinformowały dziennikarzy źródła UE, dopiero jednak w sobotę rano uruchomiona została pisemna procedura oficjalne zatwierdzająca tę decyzję.

Z sankcyjnej listy nie został wykreślony żaden rosyjski oligarcha. Jeszcze w piątek miała się tego domagać Słowacja, która zapowiedziała, że zablokuje przedłużenie sankcji, jeśli z listy nie zostaną wykreśleni powiązani z Putinem Aliszer Usmanow i Michaił Fridman.

Na tzw. unijnej czarnej liście znajduje się ponad 2700 osób i podmiotów zaangażowanych w rosyjską wojnę przeciwko Ukrainie. Sankcje obejmują zamrożenie aktywów, a wobec osób fizycznych - pozbawienie możliwości wjazdu i przejazdu przez teren UE.

Sankcje są przedłużane co pół roku jednomyślną decyzją wszystkich stolic. By pozostały w mocy państwa członkowskie musiały wyrazić na to zgodę przed niedzielą 15 marca. Osiągnięte porozumienie oznacza, że sankcje obowiązywały będą do września tego roku, po czym UE będzie znowu musiała zadecydować o ich ewentualnym przedłużeniu.

PAP