W procesie czterech oskarżonych w sprawie katastrofy drogowej w pobliżu Konotopu, w której jedna osoba zginęła, 16 zostało rannych, we wtorek przed Sądem Okręgowym w Koszalinie zeznawali kolejni świadkowie. Mówili, że widzieli, jak naczepa tira zjechała na przeciwny pas i uderzyła w autobus.
Na rozprawie stawił się wraz ze swoim obrońcą jeden z czterech oskarżonych, kierowca tira Marcin B. Dwóch reprezentował adwokat. Wszyscy oskarżeni odpowiadają przed sądem z wolnej stopy, ich obecność w sądzie nie była obowiązkowa.
Przewodnicząca rozprawie sędzia Sylwia Dorau-Cichoń słuchała świadków, w tym pokrzywdzonych w katastrofie drogowej, zdalnie, łącząc się z sądami rejonowymi w Łobzie, Choszcznie i w Wałczu.
- Siedziałem w około piątym rzędzie za kierowcą, przy oknie. Widziałem, że z naprzeciwka zjeżdża ciężarówka i widziałem naczepę, która zjechała na przeciwległy pas. Po chwili doszło do uderzenia w autobus naczepą – zeznawał 20-letni obecnie Paweł, który autobusem wracał do domu ze szkoły z Kalisza Pomorskiego.
Pokrzywdzony zapamiętał, że po ok. 5 minutach od wypadku na miejscu było wojsko. On trafił na Szpitalny Oddział Ratunkowy w Stargardzie, następnie do Szpitala Zdroje w Szczecinie. Miał złamaną lewą rękę i żebro.
W sądzie przyznał, że w chwili zdarzenia nie miał zapiętych pasów bezpieczeństwa. Dopytywany przez obrońcę Marcina B. o to, czy inni pasażerowie siedzieli w zapiętych pasach, odpowiedział, że nie wie. W postępowaniu przygotowawczym zeznał, że widział kierowcę ciężarówki, gdy z niej wysiadał. W sądzie go nie rozpoznał.
Oskarżony Marcin B. przed sądem w złożonym oświadczeniu przeprosił pokrzywdzonego i wyraził „ubolewanie za skutki tego wypadku”.
Wśród słuchanych we wtorek świadków było także małżeństwo, które jechało samochodem za autobusem, gdy doszło do wypadku.
- Byłem pasażerem w samochodzie, którym kierowała moja żona. Kiedy krzyknęła, spojrzałem na drogę i zobaczyłem przed nami autobus szkolny i z góry pędzącą ciężarówkę z naczepą. W ciężarówce naczepa zaczęła zjeżdżać na przeciwległy pas, którym jechał autobus. Kierowca autobusu próbował uniknąć zdarzenia, zjechać na pobocze, ale naczepa w niego uderzyła. Doszło do zderzenia – zeznał pan Albert.
Podkreślił, że zna te drogi „doskonale” i wie, „jak są niebezpieczne”. W jego ocenie, jako kierowcy z długoletnim stażem, kierowca ciężarówki jechał za szybko, ok. 90 km/h. Pytany przez prokuratora o panujące warunki atmosferyczne przed wypadkiem, wskazał, że „jezdnia była mokra, śliska, tuż po mżawce”. Świadek dopytywany przez obrońcę kierowcy tira, przyznał, że przed zdarzeniem drzemał, ale widział je i podtrzymuje swoje zeznania. W prokuraturze nie określił prędkości, którą w jego ocenie jechał tir, bo nie miał wówczas wiedzy, „jaka prędkość tam jest dopuszczalna”.
W procesie, który przed Sądem Okręgowym w Koszalinie toczy się od 20 maja 2025 r., oskarżone są cztery osoby. 26-letni Marcin B., który był kierowcą tira, odpowiada przed sądem za spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym. W ocenie Prokuratury Rejonowej w Drawsku Pomorskim nie dostosował jazdy do warunków pogodowych i do znaków ograniczenia prędkości, jechał za szybko, do tego niesprawnym pojazdem. Mężczyzna w chwili zdarzenia był trzeźwy.
Za umyślne sprowadzenie realnego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym oskarżeni są właściciel firmy transportowej z Piły 30-letni Adam K., do której należał pojazd oraz dwaj jej pracownicy Roman K. i 27-letni Maksymilian F. Oni, według ustaleń śledztwa, faktycznie zarządzali transportem. To tej trójce prokurator Sławomir Domagała zarzucił dopuszczenie do ruchu pojazdu ciężarowego z niesprawną naczepą, która miała niesprawny układ hamulcowy, zniszczone ogumienie, nie miała ważnych badań technicznych, właściwej tablicy rejestracyjnej. Ta miała zostać podmieniona. Zdaniem prokuratora, oskarżeni działali wspólnie i w porozumieniu.
Akt oskarżenia obejmował jeszcze pracownika stacji diagnostycznej Jana S., któremu prokurator zarzucił potwierdzenie nieprawdę w dokumentach. Sprawę przeciwko niemu, sąd warunkowo umorzył na dwa lata i zasądził od niego świadczenie pieniężne w kwocie 5 tys. zł.
Do wypadku doszło 13 września 2023 r. po godz. 16 na drodze wojewódzkiej nr 175 w pobliżu miejscowości Konotop (woj. zachodniopomorskie). Zderzyły się tam samochód ciężarowy z liniowym autobusem PKS, którym młodzież wracała do domów ze szkoły z Kalisza Pomorskiego.
W autobusie poszkodowanych zostało 17 osób, w tym najciężej kierowca. Został przetransportowany śmigłowcem LPR do szpitala klinicznego w Szczecinie, gdzie zmarł 14 września 2023 r. Pasażerowie odnieśli średnie i lekkie obrażenia, w tym: stłuczenia, wstrząśnienia mózgu i złamania. Kierowca tira nie odniósł żadnych obrażeń. Pierwsi na miejscu katastrofy byli polscy, amerykańscy i czescy żołnierze, którzy w tamtym czasie wyjeżdżali z pobliskiego poligonu. Oni udzielali pierwszej pomocy poszkodowanym.
PAP/zn