Artur Mamrot i Roman Pieślak z Koszalińskiego Towarzystwa Krzewienia Kultury Fizycznej byli gośćmi Beaty Góreckiej i Sylwestra Podgórskiego w audycji „Na dobry dzień”. Opowiadali o swojej pasji do pływania lodowego, kulisach startu w mistrzostwach Europy we włoskim Molveno oraz o planach związanych z mistrzostwami świata.
Koszalińscy pływacy wrócili z mistrzostw Europy w ice swimmingu, które odbyły się w Molveno we Włoszech, z trzema medalami - dwoma złotymi i jednym brązowym. Roman Pieślak wywalczył dwa złota na dystansach 50 i 100 metrów stylem klasycznym, a Artur Mamrot zdobył brąz na 50 metrów stylem klasycznym.
Jak podkreślali na antenie, lodowe pływanie jest dla nich odskocznią od rywalizacji basenowej i dodatkowym wyzwaniem. - Adrenalina to jest to, co nas ciągnie do takiego pływania - mówili w studiu, zaznaczając, że zimna woda „wysysa energię” i wymaga ogromnej koncentracji.
Zawody we Włoszech odbywały się w odkrytym, 50-metrowym basenie, a temperatura wody wynosiła zaledwie od 1,4 do 2 stopni Celsjusza.
Goście audycji wyjaśnili, że start odbywa się na komendę, bez skoków do wody i bez nawrotów koziołkowych, a nad bezpieczeństwem czuwają ścisłe przepisy. Przyznali, że choć wynik sportowy ma znaczenie, ice swimming traktują jako coś wyjątkowego i wciąż niszowego, co warto popularyzować.
Zaznaczyli, że do startu potrzebne są aktualne badania i dobra kondycja, ale spróbować może każdy, kto umie pływać i odpowiednio się przygotuje.
W mistrzostwach Europy wystartowało ponad 500 zawodników, a polska reprezentacja należała do jednej z najliczniejszych. Pływacy z Koszalina zapowiedzieli, że planują start w mistrzostwach świata w Rumunii w 2027 roku i liczą na kolejne sukcesy.
bg/sp/aś