Osiemnaście lat po katastrofie wojskowego samolotu CASA pod Mirosławcem w miejscu tragedii spotkali się wojskowi, samorządowcy oraz rodziny tych, którzy zginęli. Przy pomniku w pobliżu 12. Bazy Bezzałogowych Statków Powietrznych w Mirosławcu odbyła się uroczystość upamiętniająca ofiary tragedii z 2008 roku.
W katastrofie zginęło 16 wysokich rangą oficerów wojskowych oraz czterech członków załogi. Samolotem wracali z konferencji poświęconej bezpieczeństwu lotów.
- Osiemnaście lat temu wydarzyła się jedna z najtragiczniejszych katastrof w historii polskiego lotnictwa wojskowego. W tym miejscu na wieczną wartę odeszli nasi przyjaciele, głowy rodzin, dowódcy i żołnierze. Spotykamy się, by po raz kolejny wspomnieć i uczcić pamięć tych, którzy, służąc Ojczyźnie, złożyli najwyższą ofiarę - mówił dowódca 1. Skrzydła Lotnictwa Taktycznego gen. bryg. pil. Piotr Iwaszko.
Podczas uroczystości list od Dowódcy Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych generała broni Marka Sokołowskiego odczytał Inspektor Sił Powietrznych gen. bryg. pil. Tomasz Jadczak: „To tutaj życie stracili dowódcy baz lotniczych, eskadr, piloci oraz technicy. Wybitni żołnierze, ludzie całkowicie oddani służbie Ojczyźnie. Była to ogromna strata, która do dziś pozostaje bolesną raną na skrzydłach polskich sił powietrznych. W swoim ostatnim locie pozostali wierni złożonej przysiędze. Oddali to, co mieli najcenniejszego - własne życie. Mamy obowiązek pamiętać o tych, którzy ponieśli najwyższą ofiarę”.
Wicewojewoda zachodniopomorski Bartosz Brożyński zaznaczył, że ofiary tej katastrofy wyznawały wartości, które wszystkim powinny być bliskie.
- Katastrofa samolotu CASA była tragedią, która nagle i bezpowrotnie odebrała Polsce ludzi służby. Stojąc dziś w skupieniu, oddaję cześć nie tylko ludziom, którzy zginęli, ale także wartościom, którym służyli: honorowi, odpowiedzialności, solidarności i wierności Ojczyźnie - mówił.
Do katastrofy doszło 23 stycznia 2008 roku o godzinie 19.07. Samolot leciał z Warszawy przez Powidz i Krzesiny do Mirosławca, a następnie miał udać się do Świdwina i zakończyć lot w Krakowie. CASA dwukrotnie podchodziła do lądowania w Mirosławcu. Samolot spadł na teren lasu w pobliżu tamtejszego lotniska i zapalił się.
Komisja badająca przyczyny wypadku ustaliła, że doprowadził do niego splot wielu okoliczności, w tym m.in. nieświadome nadmierne przechylenie samolotu przez załogę. Po katastrofie stanowiska straciło pięciu wojskowych bezpośrednio odpowiedzialnych za decyzje, które do niej doprowadziły. Ponadto wojsko wprowadziło procedury poprawiające bezpieczeństwo lotów.
Przemysław Grabiński/zn