Wiceprezydent Słupska Marta Makuch zaznaczyła, że śnieg trafia na wyznaczone składowiska na obrzeżach miasta: - Przypominam, że śnieg jest traktowany jako odpad. Absolutnie nie może on trafiać do rzeki.
Do urzędu wpływa wiele skarg na pracę firm odpowiedzialnych za odśnieżanie. Marta Makuch zaznacza, że po zakończeniu całej akcji ratusz sprawdzi zawarte umowy i oceni jakość ich wykonania: - Na pewno nie było sytuacji, że przez 10 dni nie było nic odśnieżane. Marzyłabym, żeby w ciągu dwóch dób znalazło się tyle i sprzętu i ludzi, żeby miasto było odśnieżone. Nie jest to jednak fizycznie możliwe.
Słupsk przygotowuje się także na odwilż. Miasto ostrzega przed podniesieniem poziomu wód gruntowych i zalewaniem najniżej położonych terenów, w tym piwnic budynków. Jednocześnie udrażniane są studzienki, które mają przyjąć większą ilość wody - wyznaczono do tego tysiąc punktów.
Paweł Drożdż/mt