Jedną z zawodniczek, którym klub nie wypłacił pełnego wynagrodzenia jest Dominika Szynkaruk, która była rozgrywającą koszalińskiej drużyny od sezonu 2022/23: - Moja umowa z klubem wygasła w maju. Do dziś nie otrzymałam wynagrodzenia za maj, a niektóre zawodniczki również za kwiecień. Minęło już pół roku. To zdecydowanie za długo. Mam dość czekania. Każdy kolejny dzień zaległości jest kolejnym dniem przyzwolenia na takie traktowanie. Opóźnienia w wypłatach były przez cały okres obowiązywania mojego kontraktu.
Klub zaległości ma także wobec Gabrieli Haric, innej rozgrywającej, grającej w Koszalinie przez sześć lat. Haric od tego sezonu występuje w Piotrcovii Piotrków Trybunalski. - Wykonałam pracę. Nie chcę więcej czekać na pieniądze, które mi się należą. Doszło już do takiego momentu, że cierpliwie czekanie nie jest dla mnie możliwe. Problemy z pieniędzmi w Koszalinie były na porządku dziennym. Spędziłam tu sześć lat i na palcach ręki mogłabym policzyć, ile razy otrzymałam wynagrodzenie na czas. Były nawet momenty, że przez prawie trzy miesiące byłyśmy bez kasy, a przecież za mieszkanie i jedzenie trzeba jakoś opłacić. Dla studentki nie była to łatwa sytuacja. Mimo to mam dobre wspomnienia z Koszalinem, choć żadne nie łączą się ze stabilnością finansową - podkreśliła.
Podobnie uważa była obrotowa Barbara Choromańska, która grała w Koszalinie od 2022 roku: - Przez cały ubiegły sezon były problemy z wypłatami na czas. Większość wynagrodzenia otrzymywałam na raty, może raz w całości. Co miesiąc klub zapewniał, że stara się pozyskać pieniądze, ale zawsze pojawiały się jakieś przeszkody, żeby pieniądze trafiły do nas w terminie. Kiedy większość z nas kontaktowała się z klubem, za każdym razem brakowało konkretów co do daty i sposobu spłaty. Od czerwca władze Piłki Ręcznej Koszalin skontaktowały się ze mną mną tylko raz.
Krótkie oświadczenie przesłała również Anna Mączka, która przez kilka lat stanowiła trzon koszalińskiego zespołu. Teraz gra w barwach KPR-u Kobierzyce. „Przychodząc do klubu zarząd powiedział, że muszę założyć działalność gospodarczą. Bywały takie chwile, że nie było wypłaty przez dwa, a nawet prawie trzy miesiące. Nikt nie patrzył na to, że musimy opłacić mieszkania, inne podstawowe wydatki czy - tak jak w moim przypadku - koszty związane z działalnością. Ciągłe mydlenie oczu powodowało, że miałyśmy nadzieję, że coś się zmieni. Dość czekania na coś, co nam się należy za wykonaną pracę. Oczywiście mam również dobre wspomnienia z pobytu w Koszalinie. Ta sytuacja mnie już przerosła, więc wspólnie z dziewczynami zaczęłyśmy działać” - napisała w esemesie.
Poprosiliśmy o komentarz Superligę. - Sytuacja związana z oczekiwaniem na należne wynagrodzenie jest absolutnie niepożądana i nie powinna mieć miejsca. Nie akceptujemy jakichkolwiek opóźnień w realizacji zobowiązań wobec zawodniczek. Zgłoszenie do komisarza ligi wpłynęło 5 listopada i dotyczyło zaległości za jeden miesiąc obowiązywania kontraktu. Zgodnie z procedurą, niezwłocznie po otrzymaniu zgłoszenia, komisarz podjął stosowne działania kontaktując się z klubem w celu wyjaśnienia sprawy i wyznaczając termin na udzielenie odpowiedzi do 13 listopada. Klub potwierdził kontakt z Dominiką Szynkaruk oraz deklarację uregulowania należności. Liczymy, że sprawa zostanie ostatecznie rozwiązana zgodnie z wyznaczonym przez komisarza ligi terminem, a więc do 30 listopada - powiedział Jakub Dmoch, PR manager Superligi.
Roman Granosik, prezes Piłki Ręcznej Koszalin przyznał, że sytuacja finansowa klubu jest trudna, dlatego są opóźnienia w wypłatach zawodniczkom wynagrodzeń. Dodał, że wynika to m.in. z rozwiązania umowy ze sponsorem tytularnym, którym było Przedsiębiorstwo Zbożowo-Młynarskie w Stoisławiu.
Poinformował, że przed sezonem rozważany był nawet scenariusz wycofania klubu z rozgrywek: - Zarząd spotkał się z radą nadzorczą i były rozpatrywane dwa scenariusze. Pierwszy: walczymy i kontynuujemy działalność w rozgrywkach superligowych. Drugi zakładał wycofanie klubu i jego historii. Szkoda nam było kibiców, którzy nie mogliby oglądać superligowego zespołu. Dlatego wystartowaliśmy.
Zapewnił, że zobowiązania wobec zawodniczek zostaną uregulowane: - Mam nadzieję, że to nastąpi do 30 listopada. Dajemy sobie jednak furtkę połowy grudnia.
Władze Koszalina chcą wesprzeć klub finansowo.
- Miasto nie pozostało obojętne na tą trudną sytuację. Ogłosiło postępowanie o udzielenie zamówienia publicznego na promocji gminy poprzez sport i piłkę ręczną kobiet. Prezydent miasta przeznaczył na ten cel 200 tysięcy złotych. 13 listopada Nastąpiło otwarcie ofert i lada dzień będzie rozstrzygnięcie - powiedział Robert Grabowski z Gabinetu Prezydenta Koszalina. - Liczymy, że sytuacja nieco się poprawi po zrealizowaniu tej umowy do końca grudnia - tym bardziej, że zespół - po nie najlepszym początku sezonu - w tej chwili radzi sobie dobrze, a nawet bardzo dobrze. Jest więc nadzieja, że te pieniądze pomogą w postawieniu klubu na nogi przynajmniej do końca roku - dodał.
- Z tego, co wiem, spełniliśmy kryteria, żeby ubiegać się o te pieniądze. Kwestia paru dni i będziemy troszkę mądrzejsi - podkreślił prezes Piłki Ręcznej Koszalin.
W kuluarach mówi się, że co najmniej połowa klubów w Superlidze kobiet ma podobne problemy finansowe. W ostatnich dniach zawodniczka Sośnicy Gliwice Aleksandra Dorsz opublikowała post, w którym najpierw poinformowała o zaległościach finansowych klubu wobec niej, a następnie, że otrzymała zaległą wypłatę.
- Nie powiem, ile tych klubów dokładnie jest. Wiem jednak, że zawodniczki z Koszalina nie są jedynymi, które nie otrzymują wypłat na czas. Na ten temat w kraju mówi się zdecydowanie za mało - podkreśliła Dominika Szynkaruk. - Chciałybyśmy, żeby zawodniczki, które trafiają do Superligi i chcą spełniać marzenia, miały lepsze warunki do rozwoju i nie przeżywały tego co my. Dlatego chcemy nagłośnić tę sprawę - dodała Barbara Choromańska.
Piłka Ręczna Koszalin (pod różnymi nazwami, zmieniał się też zarząd) od 2004 roku występuje w najwyższej klasie rozgrywkowej, a do jej największych sukcesów należą brązowe medale mistrzostw Polski w sezonach 2012/13, 2017/18 i 2018/19, a także Puchar Polski w sezonie 2007/08.
Klub jak na razie zajmuje siódme miejsce w tabeli Superligi Kobiet.
Radosław Zmudziński