fot. Leszek Szymański/PAP

Rząd zaprasza rolników do Warszawy na kolejne rozmowy o dotykających ich problemach rynkowych. Obecność na obradach zapowiedział m.in. premier Donald Tusk oraz przedstawiciele kierownictwa ministerstwa rolnictwa. Po drugiej stronie stołu pojawić się mają przedstawiciele związków zawodowych rolników, a także samorządów rolniczych i organizacji branżowych.

Protestując w różnych częściach kraju rolnicy żądali odstąpienia od reform proklimatycznych ujętych w unijnym Zielonym Ładzie. Ponadto domagali się ograniczeń w imporcie surowców i produktów z Ukrainy. W tych dwóch sprawach upatrywali swojej trudnej sytuacji i obaw przed rozpoczęciem prac w nowym sezonie.

W rozmowie z PAP minister rolnictwa i rozwoju wsi Czesław Siekierski zapowiedział, że rolnicy mają usłyszeć propozycje limitowania importu poszczególnych grup produktów. Komisja Europejska zaproponowała, by kontyngenty wróciły od czerwca jedynie w przypadku jaj, drobiu i cukru. - Postulaty są słuszne, tylko jest problem skali i zakresu realizacji. Chcemy ustalić - także dyskutujemy z naszymi branżami - jaka skala nie naruszałaby stabilności interesów każdej branży - dodał.

Rolnicy chcą też, aby skala limitów importowych uwzględniała również okres sprzed wojny, a nie - jak chce Komisja Europejska - od wybuchu wojny na Ukrainie.

Premier Donald Tusk zapowiedział, że rządzący prawdopodobnie wdrożą dopłaty do zbóż oraz ich skup. Ceny kukurydzy czy pszenicy w ciągu roku spadły o 30-40 procent. - Niewykluczone jest też czasowe zamknięcie granicy - poinformował szef rządu przypominając, że w nowy sezon Polska wchodzi ze zbożową nadwyżką szacowaną na dziewięć milionów ton. - Rozmawiamy także ze stroną ukraińską o czasowym zamknięciu granicy i zamknięciu w ogóle wymiany towarowej. O tym też będę rozmawiał z rolnikami, ale takie rozwiązanie byłoby tylko tymczasowe i obustronnie bolesne. Polska ma nadwyżkę w relacjach handlowych z Ukrainą. Jestem gotów podjąć rozwiązanie - nawet twarde - ale musimy znaleźć rozwiązanie, które będzie długotrwałe - podkreślił premier.

W połowie kwietnia ubiegłego roku poprzedni rząd wdrożył wciąż obowiązujące embargo na import najbardziej popularnych gatunków zbóż z Ukrainy. Zakazem wwozu objęte są: pszenica, rzepak, kukurydza, słonecznik, a także produkty powstałe wskutek przetworzenia tych zbóż i nasion [śruty, makuchy, otręby, mąki].

Pod koniec lutego rolnicy mogli też składać wnioski o dopłaty do kukurydzy - na ten cel przeznaczono miliard złotych.

Dzisiejsze rozmowy rządu z rolnikami mają się rozpocząć o 14.

IAR/aś