fot. Dzika Zagroda
W minionym tygodniu informowaliśmy o zastrzeleniu małej rysicy w okolicach Suchania w powiecie stargardzkim. W poniedziałek Zachodniopomorskie Towarzystwo Przyrodnicze - Dzika Zagroda na Facebooku podało, że ktoś postrzelił żubrzycę. W obu przypadkach policja prowadzi dochodzenia, o czym poinformował na naszej antenie Maciej Tracz z Dzikiej Zagrody w Jabłonowie.

Od 2019 roku Zachodniopomorskie Towarzystwo Przyrodnicze, współpracując z WWF Polska, wypuściło na wolność 67 rysi, większość w województwie zachodniopomorskim. Niestety co najmniej dwa osobniki zostały w ostatnich miesiącach zastrzelone przez kłusowników.

W ciele martwej kilkunastotygodniowej rysicy weterynarz znalazł śrut. To już drugi zastrzelony ryś na Pomorzu Zachodnim w ciągu tego roku. - Rysica wychowywała kocięta przez dwa miesiące w swoim „gnieździe”. Następnie zaczęła wędrować z nimi po okolicy. Jej opaska zrzucała nam dane telemetryczne. Czuła się dobrze, polowała, była w miejscu oddalonym o 300 metrów od zabudowań. Po jakimś czasie otrzymaliśmy telefon od właściciela działki, że znalazł martwe kocię rysia. Sekcja zwłok wykazała, że w jego nodze jest śrut. Wezwaliśmy policję. Zgodnie z procedurami prowadzono dalsze badania. Śrucin było więcej, jedna była w okolicach kręgosłupa, co spowodowało śmierć zwierzęcia na miejscu - powiedział Maciej Tracz.

Nasz gość obawia się, że ofiarą kłusowników może być też drugi mały ryś: - Kilka dni temu sfotografowaliśmy matkę rysi, kiedy sama czatowała na ofiarę. Przestraszyliśmy się, że wszystkie kociaki zostały zastrzelone. Dwa dni temu jednak otrzymaliśmy zdjęcie, jak przebywa z jednym małym. Podejrzewamy zatem, że jeszcze jedno kocię zostało postrzelone, albo uciekło i umarło gdzieś po drodze. Znalezienie jego ciała może być trudne. Możliwe jest też, że osoba, która postrzeliła zwierzę, znalazła jego ciało i z nim uciekła. Niewiadomych jest bardzo dużo.

Kilka dni później Zachodniopomorskie Towarzystwo Przyrodnicze poinformowało o postrzeleniu żubrzycy. - W niedzielę dostaliśmy informację z Nadleśnictwa Różańsko o krowie żubra w bardzo złej kondycji. W poniedziałek udało nam się odnaleźć zwierzę i sprawdzić, co mu dolega. Okazało się, że krowa ledwo chodziła, z jej nogą wyraźnie było coś nie tak. Podejrzewaliśmy, że był to wypadek. W poniedziałek cały zespół wraz z weterynarzem udał się na miejsce, żeby skrócić cierpienie żubrzycy. Została odstrzelona, a następnie zespół przeprowadził sekcję zwłok. Okazało się, że zwierzę zostało wcześniej postrzelono i to było przyczyną jej problemów z chodzeniem - poinformował Maciej Tracz.

Zdaniem Macieja Tracza, w obu przypadkach można mówić o kłusownictwie. Dodał, że policja prowadzi już postępowanie. Uważa również, że ostatnie przypadki to tylko część tego, co dzieje się w zachodniopomorskich lasach. Z badań wynika bowiem, że w ostatnim czasie zniknęło sporo cieląt i byków żubra. - Policzyliśmy zwierzęta po urodzeniu i odchowaniu, w październiku. Pod koniec roku zniknęły. Z naszych wykresów i prezentacji wynika, że między 2020 a 2021 roku mamy zastopowanie populacji żubrów. Obawiam się, że ten rok będzie jeszcze gorszy. Chodzi po prostu o pozyskanie mięsa - dodał.

Według danych Białowieskiego Parku Narodowego w całej Polsce pod koniec ubiegłego roku na wolności żyło 2223 żubrów.

Więcej w poniższej rozmowie.

red./rz/ms

Posłuchaj

rozowa z Maciejem Traczem