fot. Sebastian Ferens
Turyści licznie odwiedzają Ustkę. Pomimo wyraźnego wzrostu cen, do kurortu przyjechały tysiące gości z całej Polski.

Turyści w rozmowie z naszym reporterem zaznaczali, że ceny nad polskim morzem wzrosły nawet o 30 procent. - Panująca inflacja daje się wszystkim we znaki, także odpoczywającym w Ustce. Przykładowo - za chipsy i frytki rok temu zapłaciłem 13 złotych, a obecnie, w tym samym punkcie - 16 zł - zwrócił uwagę jeden z naszych rozmówców. - Taka podwyżka może na pierwszy rzut oka nie robi wrażenia, ale przy 4-osobowej rodzinie, wzrost cen nad Bałtykiem wpływa na domowy budżet - zaznaczył.

Amatorzy morskich smaków odwiedzający kurort, muszą liczyć się z podwyżkami cen ryb w smażalniach. - W tym roku 100 gramów dorsza kosztuje 14 zł. To 3 zł więcej niż w 2021 r. Wyższe ceny wynikają m.in. z droższego paliwa oraz mniejszej populacji ryby w Bałtyku - wyjaśnił pracownik usteckiej smażalni.

Pomimo wzrostu cen, Ustka jest chętnie wybieraną destynacją na wakacyjny odpoczynek. Hotelarze oraz właściciele innych miejsc noclegowych mają spore obłożenie w swoich obiektach na najbliższe 2 miesiące.

Więcej w poniższym materiale.

sf/mt

Posłuchaj

materiał Sebastiana Ferensa