fot. Paweł Drożdż/ Polskie Radio Koszalin
To głównie seniorzy i osoby schorowane, które nie były w stanie samodzielnie wyjść z mieszkań. Nie mieli wsparcia od rodzin, które nie mogły dojechać zaśnieżonymi drogami.

Do Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Słupsku dzwonili z prośbą o żywność, wodę i lekarstwa. Wśród potrzebujących była 79-letnia pani Danuta ze Słupska. Ma złamaną nogę i nie mogła wyjść z domu. Poprosiła o pomoc przy dostawie chleba: - Jestem świeżo po urazie i na początku pomagała mi rodzina, ale intensywne opady śniegu uniemożliwiły im dojazd. Nie kursowały nawet taksówki, byłam załamana.

Sylwia Zdanowicz, pracownik socjalny Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Słupsku, podkreśla, że podobnych sytuacji było w mieście więcej. Jak zaznacza, do wielu osób udało się dotrzeć z pomocą: - Dotarliśmy m.in. do pani, która mieszka na osiedlu Ryczewo. Drogi były tam zupełnie zasypane i dojazd samochodem osobowym był praktycznie niemożliwy.

Dyrektor MOPR w Słupsku Marcin Treder dodał, że już po pierwszym ataku zimy pracownicy socjalni wytypowali osoby najbardziej zagrożone izolacją. Rozpoczęli bezpośredni kontakt z mieszkańcami i zbieranie informacji o tym, jakiej pomocy potrzebują: - Wykonaliśmy kilkadziesiąt telefonów. Na szczęście większość z potrzebujących była już zaopiekowana przez sąsiadów.

W najbliższych dniach w regionie słupskim prognozowane są niskie temperatury. Służby apelują, by zwracać uwagę nie tylko na osoby bezdomne, ale także na samotnych i potrzebujących mieszkańców żyjących w naszym sąsiedztwie.

Paweł Drożdż/mt

Posłuchaj

relacja Pawła Drożdża Marcin Treder Sylwia Zdanowicz pani Danuta