fot. prk24.pl
Zawodnik Jeździeckiego Klubu Sportowego Dako Galant Skibno to jeden z najstarszych polskich zawodników, który wystąpi na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio. Dla 39-latka będą to już piąte igrzyska.

- Jest wiele pozytywnych emocji związanych z igrzyskami. W Tokio jest już moja córka, która opiekuje się moim koniem Banderasem. Zwierzę bardzo dobrze zniosło lot. Będziemy mieli też okazję wystartować jako drużyna, po raz pierwszy od 17 lat, czyli od igrzysk w Atenach - powiedział Paweł Spisak, dla którego medal we Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego byłby zwieńczeniem kariery.

Spisak jest legendą polskiego WKKW, o czym świadczą m.in. medale mistrzostw Polski oraz podia w Pucharze Świata. - Każdy sportowiec marzy o medalu olimpijskim. Zrobię wszystko, aby go zdobyć. Nie jadę na igrzyska na wycieczkę. Jestem w dobrej formie, mój koń jest doświadczony i również w dobrej dyspozycji. Mam przeczucie, że wrócę z Tokio w dobrym nastroju - podkreślił zawodnik JKS Dako Galant Skibno.

Co ciekawe, rywalem Pawła Spisaka na igrzyskach będzie jego trener Michael Jung. - To dla mnie bardzo duży „handicap”, ponieważ razem trenujemy i wspólnie przygotowywaliśmy się do zawodów. Michael doradza mi nie tylko jako trener, ale jest również moim przyjacielem. Tworzymy więc mały polsko-niemiecki zespół. To fantastyczna sprawa, że będziemy mogli wystąpić razem na tak ważnych zawodach - powiedział olimpijczyk.

Paweł Spisak pytany, co sądzi o reżimie sanitarnym na igrzyskach, odpowiedział: - Przed wylotem, w odstępie 24 godzin musieliśmy wykonać dwa testy na koronawirusa. Nie mamy wyjścia, musimy zaakceptować tę sytuację, dostosować się do zasad i robić to, co najlepiej potrafimy.

Więcej w poniższej rozmowie.

red./rz

Posłuchaj

rozmowa Radosława Zmudzińskiego z Pawłem Spisakiem