Część Starych Bielic 1 stycznia 2023 roku decyzją Rady Ministrów została włączona do Koszalina. W miniony piątek gminni radni jednogłośnie przyjęli uchwałę rozpoczynającą procedurę zmiany granic.
Tomasz Hołowaty, wójt gminy Biesiekierz podkreślił, że miasto nie wywiązało się z zawartego porozumienia, zgodnie z którym miało wypłacić rekompensatę za utracone tereny.
Jak zaznaczył, chodziło o przekazywanie gminie rekompensaty przez cztery lata z tytułu utraconych dochodów. - Mówiono o 2 milionach złotych przez kolejne cztery lata, począwszy od 2023 roku - wyjaśnił.
Dodał, że porozumienie zostało zrealizowane jedynie częściowo - w okresie, gdy funkcję prezydenta pełnił jeszcze Piotr Jedliński. - Z chwilą objęcia władzy przez nowy zarząd i nową radę porozumienie to nie zostało zrealizowane, a dotacja, która miała być przekazywana, od dwóch lat nie płynie - zaznaczył.
Wskazał, że gmina Biesiekierz poniosła wymierne straty - zarówno w zakresie terenów inwestycyjnych, jak i corocznych wpływów do budżetu. Podkreślił również, że część tych terenów jest już wykorzystywana przez inwestorów. - Dzisiaj na jednym z nich powstała farma fotowoltaiczna. Co istotne, inwestor, aby ją wybudować, korzystał z infrastruktury naszej gminy - jeździł po naszych drogach i je niszczył, ponieważ od strony Koszalina nie można się tam dostać.
W sprawę zaangażował się także powiat koszaliński. Starosta Tomasz Tesmer zaznaczył, że nie chodzi tu o spór o miedzę, lecz o przestrzeganie zawartych umów. - Funkcjonuje w naszym kraju coś takiego jak ciągłość władzy. Jeżeli dany samorząd podpisuje umowę, powinien się z niej wywiązać - podkreślił.
Ponadto dodał, że powiat koszaliński po utracie terenów w Starych Bielicach i Kretominie odnotował spadek dochodów w wysokości około 2 milionów złotych rocznie. - W tych porozumieniach w ogóle nie uwzględniano powiatu, mimo naszych protestów i rozmów. Pamiętano o samorządach gminnych na poziomie województwa i kraju, ale zapomniano o samorządzie powiatowym, a my również ponosimy straty - zaznaczył.
Prezydent Koszalina Tomasz Sobieraj uważa, że miasto nie podjęło żadnych prawnych zobowiązań w tej sprawie. - Zobowiązał się prezydent Jedliński bez upoważnienia Rady Miejskiej. Nie podpisał umowy, tylko zawarł porozumienie, które w praktyce było jedynie listem intencyjnym i nikogo do niczego nie zobowiązywało. Było to porozumienie wyraźnie o charakterze politycznym - stwierdził.
Tomasz Sobieraj wskazał, że po wyborach zgłosił projekt uchwały, który umożliwiałby przelanie środków zarówno dla Manowa, jak i Biesiekierza, jednak radni nie wyrazili na to zgody. - I słusznie, bo, jak już mówiłem, był to projekt polityczny, a żadnych formalnych rekompensat nigdy nie było.
Konsultacje społeczne w gminie Biesiekierz dotyczące powrotu części sołectwa Stare Bielice mają został przeprowadzone od mają do lipca w formie ankiet, a nie online. W marcu przyszłego roku samorząd złoży wniosek o zmianę granic do MSWiA, opinię w tej sprawie musi wydać jeszcze wojewoda, a ostateczną decyzję podejmie Rada Ministrów, do końca lipca 2027 roku.
Radosław Zmudziński/lp