fot. Radosław Zmudziński/Polskie Radio Koszalin

Start i meta znalazły się przy stadionie miejskim w Tychowie. Biegacze rywalizowali na dwóch dystansach: pięciu i dziesięciu kilometrów. Zorganizowano także zmagania dla dzieci i młodzieży oraz miłośników nordic walking.

Organizator imprezy Jacek Marcinkowski, prezes Stowarzyszenia Sportowo-Kulturalnego „Orzeł” Świeszyno podkreślił, że trasa biegu różniła się od tej z zeszłego roku i - jak zaznaczył - zmiana wyszła na korzyść wydarzenia. - Wcześniej bieg odbywał się przy ulicy Akacjowej. Teraz przenieśliśmy się w okolice stadionu. Ta trasa jest dużo atrakcyjniejsza pod względem logistycznym i przyrodniczym - mówił.

Uczestnicy musieli zmierzyć się z wymagającą trasą. - Zarówno dystans 5, jak i 10 kilometrów nie należą do łatwych. Przy krótszym odcinku jest prawie 3-kilometrowy podbieg, do tego dochodzi piasek, więc bieg naprawdę „daje w kość”. Ale właśnie takie trasy są znakiem rozpoznawczym naszych imprez - podkreślił Marcinkowski.

Zwrócił też uwagę na wysoką frekwencję, szczególnie wśród najmłodszych. - Cieszy nas to, że przyjeżdżają całe rodziny. W tym roku mieliśmy rekord w kategoriach dziecięcych - wystartowało aż 75 młodych uczestników - zaznaczył.

Biegacze zgodnie przyznawali, że trasa była wymagająca, choć jednocześnie satysfakcjonująca. - Było sporo piachu i podbiegów, więc momentami było naprawdę ciężko - mówili uczestnicy. Jak dodawali, choć wzniesienia nie były bardzo wysokie, to dawały się we znaki. - Niby niewielkie góreczki, ale podbiegi robiły swoje - podkreślali.

Zwracali również uwagę na specyfikę nawierzchni. - Miejscami teren był grząski i to było czuć w nogach - relacjonowali. Nie brakowało też pozytywnych opinii o samej imprezie. - Atmosfera była świetna, wszystko było dobrze zorganizowane - oceniali biegacze.

Tychowski Bieg za lisem zorganizowano po raz dziewiąty.

Radosław Zmudziński/aś

Posłuchaj

biegacze Jacek Marcinkowski - prezes Stowarzyszenia Sportowo-Kulturalnego „Orzeł” Świeszyno