fot. Paweł Chyb
Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe poza centralnymi strukturami. Ich zadłużenie wynosi kilkanaście tysięcy złotych.  Ratownicy całą sytuacją są zaskoczeni, ale zapewniają, że robią swoje i osoby wypoczywające nad wodą nie muszą martwić się o bezpieczeństwo - podkreśla ratownik z Darłowa Błażej Busza.

- Nas to nie dotyczy. My robimy swoje, taka jest nasza misja. Składaliśmy przysięgę, że będziemy ratować każdą osobę w potrzebie i będziemy tutaj bez względu na to, jakie w strukturach jest zamieszanie. Mamy własny sprzęt, o który się staramy i dbamy.

Ratownicy zapewniają, że ponad 70 procent sprzętu, z którego korzystają dostali od sponsorów, więc ten otrzymany od zarządu nie jest najczęściej używany - wyjaśnia Apoloniusz Kurylczyk, wiceprezes zachodniopomorskiego WOPR-u w Szczecinie:

- Otrzymaliśmy od zarządu głównego różne rodzaje sprzętu, ale nie jest to trzon operacyjny naszego działania.


Zachodniopomorski WOPR zrzesza ponad pięciuset ratowników.

pc/ds