Dane meldunkowe wykazały, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat liczba mieszkańców spadła o 10 procent - poinformowała Anna Makarewicz, rzeczniczka prasowa prezydenta Koszalina, dodając, że podobne problemy mają inne małe i średnie miasta w kraju.
- Na koniec 2025 roku w Koszalinie zameldowanych było ponad 95 tysięcy osób. Pod koniec 2024 roku, liczba mieszkańców wynosiła blisko 97 tysięcy, a pięć lat wcześniej, na koniec 2021 roku - około 100 tysięcy. Dekadę temu miasto liczyło blisko 105 tysięcy mieszkańców - wyjaśniła Anna Makarewicz.
Rzeczniczka dodała, że władze miasta podejmują działania mające na celu przeciwdziałanie temu zjawisku. - Jednym z kluczowych elementów jest aktualizacja strategii rozwoju miasta. Prowadzone są konsultacje społeczne dotyczące gminnego programu rewitalizacji. Zakładamy zazielenianie miasta oraz tworzenie nowych miejsc spotkań.
Koszalin przystąpił do społecznej inicjatywy mieszkaniowej, której celem jest budowa mieszkań dostępnych cenowo, szczególnie dla młodych rodzin i osób rozpoczynających samodzielne życie. Takie osiedle powstanie przy ulicy Karłowicza.
- Istotna jest również współpraca z uczelniami wyższymi oraz rozwój oferty szkół ponadpodstawowych - podkreśliła.
Doktor Patrycjusz Zarębski z Wydziału Nauk Ekonomicznych Politechniki Koszalińskiej zaznaczył, że sam rozwój infrastruktury nie wystarczy, aby zatrzymać spadek liczby ludności.
- Inwestycje w infrastrukturę muszą być wsparte działaniami w sferze społecznej, funkcjonalnej i środowiskowej. Tylko wielokierunkowe działania mogą sprawić, że mieszkańcy będą chcieli pozostać w mieście lub do niego wracać.
Jak dodał, w porównaniu z dużymi aglomeracjami, w których dominuje szybkie tempo życia i silne zagęszczenie przestrzeni, miasta średniej wielkości oferują większy komfort i wyższą jakość życia. - To właśnie te atuty powinny być mocniej eksponowane - powiedział.
Koszalinianie również wskazują przyczyny wyludniania się miasta. - Wyjeżdżają przede wszystkim młodzi ludzie. Zlikwidowano wiele przedsiębiorstw, przez co brakuje pracy - mówiła mieszkanka.
Radosław Zmudziński/lp