
Do tragedii doszło w sobotę 7 listopada, tuż po godzinie 15. Rozpędzony samochód wjechał na płytę Rynku Głównego. W środku znajdował się zamaskowany 24-letni mężczyzna, który zaczął strzelać z broni palnej do przypadkowych osób. Przerażeni ludzie uciekali i szukali schronienia w pobliskich bramach, kawiarniach oraz restauracjach.
Z ustaleń krakowskiego magistratu wynika, że osoba znajdująca się w przejeżdżającym samochodzie ostrzelała również tramwaj linii nr 1. W pojeździe została rozbita szyba w kabinie motorniczego. Żaden z pasażerów ani prowadzący tramwaj nie odnieśli obrażeń.
W domu sprawcy odnaleziono trzy ciała
Podczas wieczornego briefingu premier Donald Tusk poinformował o odnalezieniu w domu sprawcy trzech martwych osób - dwóch kobiet i mężczyzny. Wiele wskazuje na to, że są to członkowie jego najbliższej rodziny.
Rzecznik Komendanta Głównego Policji Andrzej Fijołek przekazał, że ciała znajdujące się w mieszkaniu w Ostrowcu Świętokrzyskim to najprawdopodobniej rodzice i siostra 24-latka. Świętokrzyska policja potwierdziła odnalezienie trzech ciał podczas działań prowadzonych w domu mężczyzny. Funkcjonariusze zaznaczyli jednak, że okoliczności śmierci tych osób nie zostały jeszcze ustalone. Na oficjalne potwierdzenie ich tożsamości i relacji ze sprawcą trzeba poczekać do zakończenia czynności służb.
Sprawca działał sam. Policja bada jego motywy
Z dotychczasowych ustaleń wynika, że 24-latek działał sam. Policja sprostowała wcześniejsze informacje o możliwym udziale drugiego napastnika. Funkcjonariusze nadal analizują zapisy monitoringu i sprawdzają, czy ktoś mógł współdziałać ze sprawcą.
Szef MSWiA Marcin Kierwiński poinformował, że mężczyzna pochodził z województwa świętokrzyskiego i był zafascynowany skrajnie prawicowymi ideologiami. Miał prezentować bardzo radykalne poglądy.
Rzecznik Komendanta Głównego Policji Andrzej Fijołek przekazał, że 24-latek posiadał pozwolenie na broń i prawdopodobnie strzelał z jednej z posiadanych legalnie sztuk. Jak dodał, mężczyzna był niekarany i wcześniej nie był notowany.
Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zdementował informacje, jakoby sprawca był żołnierzem Wojska Polskiego. Podkreślił, że mężczyzna nigdy nie służył w wojsku i nie miał z nim nic wspólnego.
Napastnik zatrzymany po wymianie ognia z policją
Jak poinformowała rzeczniczka Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie podinsp. Katarzyna Cisło, mężczyzna był ubrany w strój stylizowany na wojskowy i posługiwał się bronią długą typu wojskowego. Według wstępnych ustaleń mógł to być karabinek samopowtarzalny AR-15.
Po oddaniu strzałów na Rynku napastnik odjechał w kierunku krakowskiego Kazimierza. W trakcie policyjnego pościgu, na skrzyżowaniu z ulicą Dietla, zderzył się z białym samochodem. Następnie opuścił pojazd i otworzył ogień w kierunku funkcjonariuszy. Policjanci odpowiedzieli strzałami, postrzelili mężczyznę i go obezwładnili. 24-latek został przewieziony do jednego z krakowskich szpitali.
W samochodzie sprawcy zabezpieczono wiele sztuk innej broni oraz amunicję. W bagażniku znaleziono między innymi wojskowy plecak, zasobniki i bagnet. Pojazd pozostaje zabezpieczony, a czynności prowadzone na miejscu obejmują również pracę policjantów i prokuratorów.
Służby zareagowały w ciągu kilkudziesięciu sekund
Małopolska policja zdementowała doniesienia o opóźnionej reakcji służb. W oficjalnym komunikacie poinformowała, że pierwszy patrol rozpoczął działania już 23 sekundy po zgłoszeniu.
Szef MSWiA Marcin Kierwiński przekazał, że pierwsze strzały policjanci oddali do napastnika po trzech minutach od otrzymania zgłoszenia. W podobnym czasie na miejsce dotarły straż pożarna i pogotowie ratunkowe. Komendant główny policji gen. insp. Marek Boroń poinformował, że w interwencji uczestniczyło 30 załóg policyjnych.
Wśród 16 rannych są również funkcjonariusze policji. Jeden z nich doznał rany postrzałowej, a stan drugiego, który odniósł trzy rany postrzałowe, był bardzo ciężki. Małopolska policja zdementowała pojawiające się doniesienia o śmierci któregokolwiek z rannych funkcjonariuszy.
Poszkodowani trafili pod opiekę lekarzy w krakowskich szpitalach, w tym do Szpitala Uniwersyteckiego. W akcji ratunkowej uczestniczyły liczne służby, a na Rynku Głównym lądował śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Sześć ofiar śmiertelnych. Wśród rannych obywatele kilku państw
Komendant główny policji gen. insp. Marek Boroń poinformował podczas briefingu z udziałem premiera, że wśród sześciu ofiar śmiertelnych strzelaniny jest obywatel Wielkiej Brytanii i trzy obywatelki Polski. Tożsamość dwóch pozostałych osób nie została jeszcze ustalona.
Rzecznik wojewody małopolskiego Maksymilian Kosowski przekazał, że wśród rannych są obywatele Wielkiej Brytanii, Portugalii, Rosji, Niemiec i Austrii. Pozostali poszkodowani to Polacy.
Policja i prokuratura wyjaśniają okoliczności tragedii
W centrum Krakowa pracują policjanci i prokuratorzy z Prokuratury Rejonowej, Okręgowej oraz Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej. Prowadzone są czynności operacyjno-śledcze, które mają pomóc ustalić wszystkie okoliczności strzelaniny, w tym sprawdzić, czy ktoś mógł współdziałać ze sprawcą.
Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak poinformował, że w działania włączone są Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Służba Kontrwywiadu Wojskowego. Badane są powiązania 24-latka, jego przeszłość oraz przeszłość jego rodziny.
Przedstawiciele rządu zaapelowali o powstrzymanie się od rozpowszechniania niesprawdzonych informacji. Rzecznik rządu Adam Szłapka przypomniał, by opierać się na oficjalnych komunikatach służb. Podobny apel wystosował rzecznik MSZ Maciej Wewiór, ostrzegając przed próbami wykorzystywania tragedii do szerzenia dezinformacji.
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zaapelował do mieszkańców Krakowa i turystów o pozostanie w domach i hotelach, aby nie utrudniać pracy służbom. Podkreślił, że sytuacja jest opanowana, ale czynności na miejscu będą prowadzone także w nocy, a prawdopodobnie nawet do rana.
Żałoba narodowa i miejska. Dodatkowe zabezpieczenia w Warszawie
Prezydent Karol Nawrocki podpisał w sobotę wieczorem rozporządzenie w sprawie żałoby narodowej. Będzie ona obowiązywać w niedzielę 8 listopada i poniedziałek 9 listopada.
W Krakowie ogłoszono żałobę miejską, która potrwa do 11 listopada. W związku z tragicznym zdarzeniem w magistracie zwołano sztab kryzysowy. Prezydent miasta zaapelował do mieszkańców o spokój i odpowiedzialność.
Dodatkowe środki bezpieczeństwa wprowadzane są również w Warszawie. Zgodnie z rekomendacją policji służby miejskie rozpoczęły montaż betonowych zapór drogowych na wlotach ulic dochodzących do Krakowskiego Przedmieścia. Zapory mają stanąć między innymi na ulicach Karowej, Świętokrzyskiej, Królewskiej i Miodowej. Prezydent stolicy Rafał Trzaskowski polecił również zachować szczególną ostrożność straży miejskiej i służbom odpowiedzialnym za monitoring, zwłaszcza w miejscach gromadzenia się ludzi.
Władze składają kondolencje
Do Krakowa udali się premier Donald Tusk, szef MSWiA Marcin Kierwiński oraz Komendant Główny Policji gen. insp. Marek Boroń. Wieczorem odbyła się odprawa premiera z ministrami i przedstawicielami służb. Uczestniczył w niej również szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki.
Prezydent Karol Nawrocki przekazał, że pozostaje w kontakcie ze służbami i oczekuje pełnego wyjaśnienia okoliczności tragedii. Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz wyraził solidarność z mieszkańcami Krakowa i Małopolski oraz złożył kondolencje rodzinom i bliskim ofiar. Kondolencje przekazał także marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty.
Z całego kraju i ze świata napływają wyrazy współczucia dla rodzin zabitych oraz wsparcia dla rannych.






