obrazek
fot. PAP/Piotr Kowala

Przed Sądem Okręgowym w Słupsku w czwartek rozpoczął się proces odwoławczy w sprawie pożaru hospicjum w Chojnicach ze stycznia 2020 r. Jego skutkiem była śmierć czworga pensjonariuszy i obrażenia układu oddechowego ośmiu osób. Obrońcy dyrekcji placówki chcą uniewinnienia obojga klientów. Sąd dopuścił opinię biegłego z zakresu pożarnictwa. 

Na rozprawie odwoławczej nie stawili się  oskarżeni - dyrektorka chojnickiego hospicjum i prezeska prowadzącej go Fundacji Palium lek. med. Barbara B. oraz zastępujący ją na obu stanowiskach Jerzy K. Byli ich pełnomocnicy, prokurator Prokuratury Okręgowej w Słupsku, stawił się także jeden z oskarżycieli posiłkowych z pełnomocnikiem, kolejnego reprezentował prawnik.   

Oboje oskarżeni zostali nieprawomocnie skazani przez Sąd Rejonowy w Chojnicach na 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Sąd orzekł od nich nawiązki dla rodzin pokrzywdzonych w wysokości 2,5 tys. zł i 10 tys. zł. Na Barbarę B. nałożył grzywnę w kwocie 40 tys. zł, Jerzy K. ma zapłacić 20 tys. zł.  Oboje mają wpłacić środki pieniężne na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej i zwrócić koszty sądowe. Wyrok 25 września 2024 r. wydał sędzia Dawid Nosewicz.

Oskarżeni odpowiadali przed sądem za niedopełnienie obowiązków w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa przeciwpożarowego w hospicjum, czym narazili na niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia osoby przebywające w obiekcie, przyczynili się do nieumyślnego spowodowania śmierci czworga pensjonariuszy oraz do powstania ciężkich, średnich oraz lekkich obrażeń ciała u kolejnych ośmiorga osób.

Od wyroku pierwszej instancji odwołali się obrońcy oskarżonych oraz prokuratura. 

W czwartek rozpoczął się proces odwoławczy, podczas którego sędzia sprawozdawca Aldona Chruściel-Struska odczytała wnioski stron skierowane do sądu w apelacji. 

Prokuratura chce wyeliminowania z opisu czynu jednego z pokrzywdzonych omyłkowo ujętych w akcie oskarżenia i w wyroku. Ta osoba zmarła przed pożarem. Oskarżyciel publiczny domaga się także nawiązek w tej samej wysokości, w kwocie 10 tys. zł, dla rodzin pokrzywdzonych. 

Natomiast obrońcy oskarżonych chcą zmiany wyroku w całości, uniewinnienia swoich klientów. Wnieśli o dopuszczenie dowodu z analizy pożaru dokonanej przez Komendę Wojewódzką PSP w Gdańsku, z opinii innego biegłego z zakresu pożarnictwa. Chcą odtworzenia nagrań zdarzenia z kamer przemysłowych. 

- Wiedzieliśmy, że analiza pożaru była wykonana przez Komendę Wojewódzka PSP. Chcieliśmy ją otrzymać, ponieważ uważaliśmy, że w sprawie karnej tak ważna okoliczność powinna istnieć jako dowód. (…) Nie mieliśmy dostępu do tej opinii. Finalnie dopiero postanowieniem Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie ją dostaliśmy, ale już po wyroku I instancji – powiedział w sądzie adw. oskarżonej Tomasz Kopoczyński. 

Zaznaczył, że ta analiza zdarzenia jest dla obrony „bardzo istotna”, jest w kontrze do opinii biegłego powołanego do sprawy. 

Prokurator Prokuratury Okręgowej w Słupsku Renata Szamiel uznała za bezcelowe ponowne odtwarzanie zapisu ze zdarzenia, gdyż nagrania były szczegółowo oglądane przed sądem I instancji. 

W kwestii dopuszczenia opinii nowego biegłego wniosła o nieuwzględnienie tego wniosku. - Opinia biegłego została przeprowadzona w sposób wyczerpujący, szczegółowy. Biegły składał opinię uzupełniającą, był przesłuchiwany na rozprawie. Sąd zakwestionował opinię prywatną. Nie uznał tego dowodu za wiarygodny. Natomiast analiza zdarzenia straży pożarnej, którą posiadają obrońcy, nie jest dowodem z opinii biegłych.

Po krótkiej przerwie w rozprawie przewodniczący sędzia Jacek Żółć poinformował o dopuszczeniu dowodu z opinii biegłego z dziedziny pożarnictwa. Ma ona ustalić m.in. to, czy brak hydrantów wewnętrznych, brak obowiązkowych szkoleń personelu miał wpływ na rozwój pożaru. 

Kolejny termin zostanie wyznaczony z urzędu, po tym, jak do sądu wpłynie oczekiwana opinia biegłego. Wówczas też sąd rozpozna pozostałe wnioski apelacyjne stron postępowania. 

Do pożaru w hospicjum prowadzonym przez Fundację Palium przy ul. Strzeleckiej w Chojnicach (woj. pomorskie) doszło ok. godz. 3 nad ranem 6 stycznia 2020 r. w wyniku zaprószenia ognia niedopałkiem przez jednego z pensjonariuszy. Mężczyzna zginął w pożarze. Kolejne trzy osoby zmarły z powodu zatrucia tlenkiem węgla. Ofiary miały od 64 do 72 lat. 

24 osoby zostały umieszczone w szpitalach w Chojnicach i w Człuchowie. Ośmioro z nich, w tym sześcioro pensjonariuszy i dwie pracownice hospicjum, głównie na skutek podtrucia, doznało lekkich, średnich lub ciężkich obrażeń w obrębie układu oddechowego.

PAP/zn

.