fot. Polskie Radio Koszalin

1 / 27

Około tysiąca osób wzięło udział w 16. edycji Nocnej Ściemy w Koszalinie. Biegacze rywalizowali na dystansach 7 km, półmaratonu i maratonu, a także w zawodach nordic walking. Zgodnie z tradycją impreza rozpoczęła się w nocy z soboty na niedzielę, podczas zmiany czasu z letniego na zimowy. Dzięki temu uczestnicy mogli symbolicznie „bić” rekordy świata.

Start i meta wszystkich biegów znajdowały się na stadionie Bałtyku. Trasa prowadziła ulicami Koszalina, m.in. Stawisińskiego, Zwycięstwa, Wojska Polskiego i Gnieźnieńską.

Nocna pora nie odstraszyła ani biegaczy, ani kibiców. Rafał Wronowski, który przyjechał na zawody z Bań Mazurskich, wygrał rywalizację na 7 kilometrów. Jak przyznał, start o drugiej w nocy był nietypowym doświadczeniem, ale doping na trasie dodawał energii.

- To bardzo nietypowa pora biegu, ale kibiców jeszcze na trasie spotkaliśmy. Koledzy na dłuższych dystansach się urwali. Próbowałem trzymać, ale narzucili bardzo mocne tempo. Generalnie fajna przygoda - mówił zwycięzca.

Wśród kobiet na tym dystansie najlepsza była Paulina Stadnik z Karlina. Powody do świętowania miał również jej mąż Jacek, który zwyciężył w półmaratonie. Zawodnicy przyznali, że udział w koszalińskim biegu był jego pierwszym, a szczególnie zapamięta atmosferę i wsparcie kibiców.

- Dzisiaj forma życia. Małżeństwo mnie uskrzydla, bo jesteśmy właśnie dwa miesiące po ślubie. Pierwszy raz tutaj biegnę. Czułem się bezpiecznie. Naprawdę było super - powiedział.

W półmaratonie kobiet zwyciężyła Julia Greczyło z Brzezia. Z kolei maraton wśród mężczyzn wygrał Rafał Jurczyszyn z Sikorzyna. Dla niego nocny start był sporym wyzwaniem, choć nie zabrakło też osobistego akcent.

- Nigdy nie byłem chyba tak zmęczony na starcie. Drugi raz w życiu biegnę w nocy, a tym bardziej tak późno. Organizacyjnie świetny bieg. Studiowałem w Koszalinie, więc wiele mnie z tym miastem łączy - zaznaczył.

Nocna Ściema odbyła się w Koszalinie po raz szesnasty.

Radosław Zmudziński/zn