
Teresa Krysztofiak i Karolina Grabowska - przedstawicielki Hospicjum im. św. M. Kolbego w Koszalinie
Koszalińskie hospicjum imienia świętego Maksymiliana Kolbego przygotowuje się do corocznej kwesty „Dar Serca”. Wolontariusze będą zbierać pieniądze 31 października i 1 listopada. Datki pomogą w pokryciu kosztów codziennego funkcjonowania placówki, których nie pokrywa w całości kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia.
- Trwają przygotowania do akcji „Dar Serca”. Rozesłaliśmy zaproszenia do szkół, do włodarzy miasta i do osób, które praktycznie co roku przyłączają się do tej akcji. W tej chwili jest dopiero kilkunastu wolontariuszy, więc mamy jeszcze trochę czasu. Liczymy, że jak co roku dopisze frekwencja darczyńców i wolontariuszy - mówił Teresa Krysztofiak.
Zebrane środki są dla hospicjum ważnym wsparciem. Jak wyjaśniła Karolina Grabowska, kontrakt z NFZ pokrywa około 90 procent kosztów działalności placówki. Pozostałą część trzeba sfinansować z darowizn. - Kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia, który mamy, nie pokrywa w całości kosztów utrzymania naszego hospicjum. Świadczymy te usługi bezpłatnie, nie pobieramy za to żadnych opłat, natomiast funkcjonujemy jak szpital. Gdyby nie państwa otwarte serca i darowizny, nie bylibyśmy w stanie się utrzymać. Kontrakt pokrywa nam zaledwie 90 procent kosztów, tych 10 procent zawsze nam brakuje - dodała.
W ubiegłym roku podczas kwesty udało się zebrać ponad 225 tysięcy złotych. Pieniądze można przekazywać również poza zbiórką na cmentarzach - przez internet, za pomocą kodów QR umieszczonych na puszkach lub przy użyciu terminali płatniczych. - Można nas wesprzeć także przez internet. Mamy zbiórkę na portalu Zrzutka.pl pod nazwą „Dar Serca Hospicjum 2026”. Przy naszych puszkach będą również kody QR, a wolontariusze będą mieli terminale płatnicze - powiedziała Karolina Grabowska.
Wolontariuszy będzie można spotkać w Koszalinie, Białogardzie, Mielnie, Sianowie, Polanowie, Bobolicach i Biesiekierzu. Będą mieli oznakowane kamizelki, identyfikatory i zaplombowane puszki. Osoby zainteresowane dłuższą współpracą z hospicjum mogą również wziąć udział w spotkaniu dla nowych wolontariuszy, które odbędzie się w środę, 21 października, o godzinie 16.00.
Andrzej Mielcarek - dyrektor Bałtyckiego Teatru Dramatycznego w Koszalinie
Przed nami 16. edycja Koszalińskich Konfrontacji Młodych M-Teatr. W programie znalazło się osiem spektakli konkursowych oraz przedstawienie finałowe. Festiwal to okazja, by zobaczyć zarówno duże produkcje znanych teatrów, jak i kameralne przedstawienia młodych twórców.
O tegorocznym repertuarze i idei wydarzenia opowiedział Andrzej Mielcarek, dyrektor Bałtyckiego Teatru Dramatycznego w Koszalinie. - Szukaliśmy takich propozycji, żeby powstała bardzo różnorodna oferta. Są spektakle, o których już wcześniej było głośno, ale również takie, które powstawały w głowach młodych reżyserów, a później trafiały na sceny, także te nieformalne - powiedział.
Wśród festiwalowych propozycji znalazły się między innymi przedstawienia „Chłopcy” i „Helena”, a także „Pan Wołodyjowski” oraz „Co gryzie Gilberta Grape’a”.
Jak podkreślił dyrektor teatru, młodość w nazwie festiwalu odnosi się nie tylko do doświadczenia twórców, ale również do ich wieku. Większość reżyserów tegorocznych spektakli ma od 25 do 30 lat. - W tym roku większość tych przedstawień wyreżyserowali ludzie, którzy mają między dwudziestym piątym a trzydziestym rokiem życia. Więc tutaj nie ma najmniejszych wątpliwości, że to jest młody teatr i że nazwa M-Teatr jest zupełnie uprawniona - zaznaczył.
Festiwalowi towarzyszyć będą również spotkania z twórcami, podczas których widzowie będą mogli podzielić się swoimi wrażeniami i zadać pytania dotyczące obejrzanych przedstawień. - My, pracując w teatrze, żyjemy w pewnym świecie i pewnych rzeczy nie dostrzegamy. Czasami spojrzenie widza, który nie jest pracownikiem teatru, powoduje pojawienie się ciekawej, innej perspektywy. Z tego też mogą wyniknąć ciekawe komentarze.
Realizację tegorocznej edycji wsparły między innymi Urząd Marszałkowski Województwa Zachodniopomorskiego, koszaliński ratusz i Ministerstwo Kultury. Część środków pochodzi również z funduszy wypracowanych przez teatr.






