W piątek przed Sądem Okręgowym w Słupsku zakończył się proces Piotra W. oskarżonego o zabójstwo 30-latki z Chojnic i posiadanie 2 g amfetaminy. Prokurator domaga się dla niego kary łącznej 20 lat i sześciu miesięcy więzienia, obrona chce jego uniewinnienia od pierwszego z zarzucanych czynów. Wyrok sąd wyda 22 października.
Znajoma 55-letniego Piotra W. 30-letnia Justyna C. została uduszona metalową linką w zajmowanym mieszkaniu komunalnym w Chojnicach (woj. pomorskie) przy ul. Młyńskiej, które po eksmisji miała przekazać miastu. W śledztwie, po uzyskaniu opinii biegłych, przyjęto, że do zbrodni doszło 1 lutego 2023 r. Zwłoki kobiety w stanie znacznego rozkładu znaleziono w trakcie czynności komorniczych na początku kwietnia 2024 r. O zabójstwo został podejrzany, a następnie oskarżony przez Prokuraturę Okręgową w Słupsku Piotr W. W procesie, który rozpoczął się 20 stycznia, przed słupskim sądem, stanął także za posiadanie 2 g amfetaminy.
W piątek na rozprawę Piotr W. został doprowadzony z aresztu.
Po złożeniu zeznań przez ostatniego świadka przewodniczący pięcioosobowego składu orzekającego sędzia Jarosław Turczyn zamknął przewód sądowy.
Prokurator Magdalena Gadoś w mowie końcowej wniosła o uznanie Piotra W. za winnego zarzucanych mu czynów i wymierzenie mu kary łącznej 20 lat i sześciu miesięcy pozbawienia wolności. Karę oskarżony miałby odbywać w warunkach terapeutycznych, lecząc się z uzależnień. Miałby także zapłacić 2 tys. zł i być zwolnionym z kosztów sądowych.
W ocenie oskarżyciela wina i okoliczności popełnienia zarzucanych czynów przez Piotra W. nie budzą wątpliwości, mimo że brak jest bezpośrednich dowodów na jego sprawstwo i proces był poszlakowy.
Prok. Gadoś podkreśliła, że w postępowaniu ustalono, jakie relacje łączyły Justynę C. z oskarżonym, z którym się spotykała i z Andrzejem T. ich wspólnym znajomym, z którym miała wziąć ślub. Znali się, wiedzieli o wzajemnych intymnych relacjach. Ustalono, jak przebiegał dla Justyny C. 1 lutego 2023 r., ostatni dzień, w którym była widziana żywa.
Prok. Gadoś wskazała, że Justyna C. przyjechała do Chojnic z Piotrem W. Poszli do urzędu stanu cywilnego ustalić datę jej ślubu z Andrzejem T., potem do mieszkania przy ul. Młyńskiej. Piotr W. pił alkohol, Justyna nie. - Tam z niewiadomych przyczyn doszło do uduszenia Justyny. Posłużyła do tego metalowa linka. Linkę tego samego rodzaju miał u siebie Piotr W. Przez rok nikt do mieszkania, gdzie była półnaga, martwa 30-latka, nie wchodził – mówiła prok. Gadoś.
To z Piotrem W. Justyna była widziana po raz ostatni, ale na ubraniach, kołdrze, lince nie znaleziono śladów wskazujących na sprawstwo oskarżonego. Nie potwierdziły go, choć i nie wykluczyły, opinie biegłych. Nie ma też bezpośrednich świadków. Oskarżony zaprzecza, że zabił. Prok. Gadoś stwierdziła, że oskarżony „wyjaśnia wszystko, co jest bezpieczne dla niego, w pozostałych kwestiach zaprzecza, albo zasłania się niepamięcią”, w jej ocenie „zbudował sobie inteligentną linię obrony”, ale to „on jest jedynym sprawcą”.
Adwokat Katarzyna Furmanowicz chce dla swojego klienta uniewinnienia od zarzutu zabójstwa, bo w jej ocenie „materiał dowodowy nie pozwala na przyjęcie sprawstwa oskarżonego”. Kwestię odpowiedzialności karnej za drugi z zarzucanych czynów pozostawiła do uznania sądu.
Wskazała, że zabezpieczone na miejscu zbrodni ślady nie należały do oskarżonego, należały do innych osób, których w toku postępowania przygotowawczego nie ustalono. Nie potwierdzono DNA oskarżonego, nie ustalono śladów traseologicznych wskazujących na niego. Datę zgonu w świetle zgromadzonego materiału dowodowego nie można uznać za kategoryczną. Motywem zbrodni, w ocenie adw. Furmanowicz, nie mogła być zazdrość, bo oskarżony wiedział o planach matrymonialnych Justyny z jego schorowanym znajomym. - To miało być takie małżeństwo bardziej za opiekę - wskazała mecenas.
Za zabójstwo grozi dożywocie.
Sąd wyda wyrok 22 października.
PAP/zn
.