Około 150 tys. osób wzięło udział w mszy, którą odprawił w niedzielę papież Leon XIV na błoniach sanktuarium Matki Bożej w Lourdes. Przybyli tam pielgrzymi z wielu krajów, wśród nich liczni chorzy i na wózkach inwalidzkich.
Na mszy w słoneczne przedpołudnie w miasteczku u podnóża Pirenejów byli wierni z całej Francji oraz z zagranicy. Powiewały flagi Polski, Brazylii, Hiszpanii, Czech, Libanu, USA.
Wierni entuzjastycznie powitali Leona XIV, który w papamobile objechał wolno sektory błogosławiąc dzieci.
Papież mówił w homilii, że cud tego miejsca polega na tym, że budzi ono radość nadziei pośród prób i cierpienia. Zgodnie z tradycją katolicka w 1858 roku w Lourdes doszło do objawień Matki Bożej.
Zwracając się w homilii do pielgrzymów z całego świata Leon XIV powiedział: - Patrząc dziś rano na was, zgromadzonych w domu naszej Matki, dostrzegam powszechne oblicze Kościoła. Niektórzy z was przemierzyli całe kontynenty, pokonali trudy podróży i przynieśli do tej świętej Groty swoje radości i brzemiona.
- Jakże wielką radością jest być razem, jednym sercem, jedną rodziną - dodał papież.
Pozdrawiając wiernych z całej Francji podkreślił: - Niech ta pielgrzymka na nowo rozpali płomień wiary w waszych rodzinach i waszych parafiach. Zanieście pociechę płynącą z Lourdes swoim sąsiadom, bliskim i całemu narodowi francuskiemu.
Leon XIV położył nacisk na pilną potrzebę nawrócenia. Jak stwierdził, jest to szczególnie konieczne "w obecnym momencie dziejów, w społeczeństwie dążącym do postępu i dobrobytu materialnego, a niekiedy ulegającym pokusie zapomnienia o perspektywie wieczności".
- Wobec współczesnych nurtów, które usiłują redefiniować wartość ludzkiego życia w obliczu choroby, cierpienia czy starości, Grota Massabielska jawi się jako sanktuarium chrześcijańskiej nadziei - zauważył papież.
Tutaj, przypomniał, "żadna słabość nie zostaje odrzucona". - Wasze kule, wózki inwalidzkie i ukryte łzy nie są przeszkodą: stają się, par excellence, miejscem, w którym jesteście w pełni szanowani i przyjmowani, a nieskończona miłość Boga wynosi was ponad własne ograniczenia - mówił.
Lourdes nazwał "błogosławionym miejscem wyznania wiary w piękno i świętość życia".
Według papieża istnieje też pilna potrzeba pokuty. - Maryja prosi nas o pokutę nie tylko za nas samych, którzy jej potrzebujemy, lecz także za grzeszników, za świat, w którym źle się dzieje. Jakże nasze serca mogłyby pozostać obojętne wobec coraz bardziej rozprzestrzeniających się konfliktów, które niszczą życie tak wielu niewinnych ludzi? - oświadczył Leon XIV.
Podkreślił, że "zło, którego doświadcza nasza epoka, rodzi się jednak w ludzkim sercu".
Jak zaznaczył, "pokuta jest dziełem zrodzonym z miłości i przeżywanym w solidarności z cały rodzajem ludzkim". - Wymóg nawrócenia dotyczy również samego Kościoła w jego ziemskim pielgrzymowaniu. To on jako pierwszy musi mieć odwagę nim żyć. Aby uleczyć głębokie rany, niewierności i bolesne błędy popełnione w jego łonie, musimy z pokorą poddać się oczyszczającemu spojrzeniu Pana - przyznał papież, który w niedzielę po południu spotka się w Lourdes z siedmioma ofiarami pedofilii.
Wyraził przekonanie, że uznanie własnych win jest niezbędne dla duchowego wzrostu.
Pielgrzymom mówił: - Nie wyjedziecie z Lourdes tacy sami, jakimi tu przybyliście; wyruszycie stąd jako misjonarze nadziei. Na tym polega cud tego miejsca: budzi ono radość nadziei właśnie pośród prób i cierpienia.
- Z ufnością podążajcie ku przyszłości. Nie lękajcie się burz tego świata - wezwał Leon XIV.
PAP/aj