Kibice wskazują, że dotychczasowe obiekty są wysłużone i zniszczone. Podkreślają, że trwająca od lat dyskusja na temat budowy nowego stadionu, nie przełożyła się na konkrety. Aby „temat nie umarł”, założyli stronę na Facebooku „Nowy stadion dla Koszalina".
- Stanęliśmy pod ścianą - słyszymy od inicjatorów akcji, którzy podkreślają, że ich działania nie mają barw politycznych: - Od lat wielu polityków wiele nam obiecywało. Lata, a nawet dekady mijały, a stadionu nie ma.
Zarówno prezes Bałtyku Koszalin Dariusz Płaczkiewicz, jak i wiceprezes Gwardii Koszalin Ireneusz Bazgier przyznają, że nowy obiekt jest potrzebny. - Nasz stadion ma zgodę warunkową - przypomina Dariusz Płaczkiewicz.
Z kolei Ireneusz Bazgier mówi: - Rozgrywanie meczów na obiekcie Gwardii staje się powoli niemożliwe. Za chwilę zamknięte zostanie „centrum dowodzenia”, czyli wieża. Trybuny też nie są w stanie na porządnym poziomie przyjąć kibiców.
- Jeśli chodzi o stadion to patrzymy na niego przez pryzmat całej układanki - mówi wiceprezydent Koszalina ds. społecznych Sebastian Tałaj.
Wiceprezydent podkreśla, że miasto stawia przede wszystkim na poprawę infrastruktury sportowej dla dzieci i młodzieży. - Chcemy zbudować piłkarskie centrum treningowe i już mamy dofinansowanie na pierwszy etap - dodaje. Wylicza także budowę orlików i euroboiska oraz miejskie inwestycje, z których korzystają osoby uprawiające inny niż piłka nożna sport.
Wiceprezydent wskazuje, że koszt budowy stadionu to, w zależności od infrastruktury towarzyszącej, koszt od 80 do 120 mln złotych i na dziś jest to dla miasta „nierealna kwota”. - Pojawia się też problem uprzątnięcia terenu przy ul. Fałata 34, bo nie wyobrażam sobie, by nowy obiekt powstał w innym miejscu - stwierdza.
Sebastian Tałaj deklaruje, że w połowie września zorganizowane zostanie spotkanie z kibicami, zawodnikami, trenerami i działaczami piłkarskimi. Tematami będą budowa stadionu oraz dotychczasowe inwestycje samorządu w infrastrukturę sportową.
Radosław Zmudziński/zas