Sezon kąpielowy w Mielnie dobiega końca, a wraz z nim służbę kończą ratownicy wodni. Na pożegnanie tradycyjnie wykonali pamiątkowe zdjęcia, a następnie wspólnie weszli do wody, prezentując swoje nieopalone pośladki. Żartobliwie nazywają tę tradycję „białymi delfinami”.
Za tym nietypowym zwyczajem kryje się jednak podsumowanie intensywnych wakacji. W tym sezonie mieleńscy ratownicy interweniowali około 150 razy. Jak poinformował szef mieleńskich ratowników Leszek Pytel, w jednym przypadku konieczna była pomoc osobie, która doznała zawału serca w wodzie. Nie odnotowano natomiast żadnego utonięcia.
- Kończymy sezon z trzydziestoma czterema dniami z białą flagą i trzydziestoma dniami z czerwoną flagą. W lipcu przede wszystkim wiały bardzo mocne wiatry. Wiało czasem siedem, osiem w skali Beauforta. Morze było piękne, ale nie zachęcało do kąpieli - podsumował.
Dla młodych ratowników wakacyjna praca na mieleńskich plażach była nie tylko odpowiedzialnym zadaniem, ale również okazją do spędzenia czasu nad morzem i zdobycia nowych doświadczeń.
- Powodów jest wiele. Jeden to jakieś takie przekonanie, idee, żeby nieść innym ludziom pomoc, ale również perspektywa na spędzenie świetnego czasu nad morzem z ludźmi, z którymi już znamy się parę dobrych lat - mówili ratownicy.
Niedziela będzie ostatnim dniem, w którym ratownicy wodni będą strzec mieleńskich plaż.
Katarzyna Chybowska/zn