fot. archiwum prk24
Do końca września PKP planują podpisać umowę z wykonawcą, który dokończy budowę dworca kolejowego w Koszalinie. Obecnie spółka analizuje oferty złożone w przetargu. Mieszkańcy na zakończenie inwestycji czekają już od kilku lat.

Opóźnienie coraz bardziej frustruje mieszkańców i podróżnych. - Ten budynek wygląda jak ruina. Przez lata nic się nie zmieniło. Nie ma gdzie się komfortowo zatrzymać. Dworzec-widmo. Koszalin nie wita - mówią mieszkańcy. Jeden z podróżnych pokazuje zdjęcie terenu przy al. Armii Krajowej oraz wiadomość, którą wysłał znajomym po przyjeździe do Koszalina: „Już na dworcu, którego nie ma”.

Początkowo nowy dworzec miał zostać wybudowany do końca 2024 roku, a wartość inwestycji szacowano na ponad 43 mln zł. Realizacja zadania utknęła na rozbiórce starego budynku. Prace zostały wstrzymane po wykryciu błędów w dokumentacji projektowej, które mogły stwarzać zagrożenie katastrofą budowlaną. Konieczne było przygotowanie nowej dokumentacji, a przedłużające się negocjacje z pierwotnie wybranym wykonawcą dotyczące zakresu, kosztów i harmonogramu prac nie przyniosły porozumienia. W efekcie PKP musiały ogłosić nowy przetarg na dokończenie inwestycji.

28 lipca otwarto oferty w postępowaniu. Zgłosiły się trzy firmy. Najtańsza oferta, złożona przez przedsiębiorstwo z Krakowa, opiewa na niespełna 46 mln zł. Oferta warszawskiej firmy jest o około pół miliona złotych wyższa. Najdroższą propozycję, wynoszącą 66,6 mln zł, złożyła lokalna firma z Żydowa.

PKP obecnie weryfikują wszystkie trzy oferty.

- 28 lipca nastąpiło otwarcie ofert w postępowaniu przetargowym na wybór firmy budowlanej, która dokończy prace związane z budową nowego dworca kolejowego w Koszalinie. W przetargu zostały złożone trzy oferty i obecnie trwa ich weryfikacja. Wybranie wykonawcy robót budowlanych będzie możliwe po zakończeniu badania ofert - poinformował Michał Stilger, rzecznik prasowy Polskich Kolei Państwowych.

Jak dodał, podpisanie umowy z nowym wykonawcą planowane jest do końca września. Dokładny termin będzie jednak zależał od procesu dostarczenia wszystkich dokumentów stanowiących część umowy.

Radosław Zmudziński/zn

Posłuchaj

Michał Stilger mieszkańcy