Kołobrzeg stoi przed historyczną szansą uratowania „Marony”. Ten ponad 100-letni obiekt powstał jako elektrownia, a po wojnie mieściła się w nim wytwórnia słodyczy, znana z produkcji kultowych „kamyczków” i sękaczy. Budynek od 30 lat stoi pusty.
We wtorek jego stan i możliwości zagospodarowania oglądali miejscy radni. W ich ocenie miasto powinno rozważyć przejęcie obiektu i nadanie mu nowych funkcji.
- Najprostszy pomysł: ten zabytek uratować i przeznaczyć na cele wyższe, czyli kulturę, naukę, pewne elementy może administracji - mówili. Wskazywali również, że bez szybkiej decyzji budynek może w ciągu kilku lat popaść w ruinę.
Zainteresowanie zakupem obiektu deklaruje prezydent Kołobrzegu Anna Mieczkowska. Jak podkreśla, spotkanie z radnymi miało pokazać potencjał nieruchomości i możliwe kierunki jej wykorzystania.
- Szkoda byłoby stracić tę szansę ponownie, bo już kiedyś „Maronę” można było kupić, ale nikt się na to nie zdecydował. Dzisiaj z mojej strony snuje się taka wizja, że na pewno byłby to świetny obiekt nadający się pod działalność kulturalną - powiedziała Anna Mieczkowska.
Decyzja dotycząca przyszłości „Marony” będzie jednak wiązała się ze znacznymi kosztami. Właściciel nieruchomości, spółka Nickel Development, wycenia ją na około 11 mln zł. Firma posiada również ważne pozwolenie na budowę hotelu, ale - jak wynika z przekazanych informacji - jest gotowa rozmawiać z miastem o przyszłości obiektu.
Jarosław Banaś/zn