Zawiadomienie o możliwym niedopełnieniu obowiązków przez urzędników oraz utrudnieniu w postępowaniu przetargowym zgłosił przewodniczący komisji rewizyjnej radny Kacper Moroz.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Słupsku prokurator Paweł Wnuk zaznacza, że śledczy po analizie dokumentów nie doszukali się znamion przestępstwa: - Po przeprowadzeniu postępowania sprawdzającego podjęto decyzję o odmowie wszczęcia śledztwa. Prokurator uznał, że zdarzenia i okoliczności wynikające z protokołu kontroli przeprowadzonego na zlecenie komisji rewizyjnej nie noszą znamion czynu zabronionego.
Na wniosek klubu PiS w czwartek odbędzie się nadzwyczajna sesja radnych w tej sprawie. - Chcemy, aby rada miejska odwołała się od decyzji prokuratury. Brak konkretnego dowodu nie oznacza, że nie popełniono przestępstwa. Moim zdaniem naruszono dyscyplinę finansów publicznych. Ring miał kosztować 129 miliony zł. Dzisiaj może to będzie 200 albo 215 milionów zł? Nie wiemy, ile będzie nas kosztowała ta inwestycja - powiedział radny PiS Kacper Moroz.
Do sprawy odniósł się podczas konferencji prasowej sekretarz Słupska Tomasz Czuczak: - Stwierdzenie, że są jakieś błędy nie oznacza od razu, że popełniono przestępstwo. Miasto cały czas o tym mówiło.
Czwarty odcinek miejskiego ringu miał początkowo zostać oddany do użytkowania w zeszłym roku. Ze względu na problemy w realizacji inwestycji, aktualny termin to październik bieżącego roku.
W lipcu ma zostać oddany fragment oddany fragment drogi od ulicy Bohaterów Westerplatte do Arciszewskiego.
Marcin Turalski