Pożar fabryki aerozoli w Charnowie koło Ustki został opanowany. Strażacy nadal dogaszają pojedyncze zarzewia ognia, a na miejscu pracuje pięć zastępów Państwowej Straży Pożarnej.
Rzecznik słupskiej straży pożarnej kapitan Piotr Basarab przekazał: - Ratownicy obecnie dogaszają i przeszukują pogorzelisko.
Jak informuje komendant miejski Państwowej Straży Pożarnej w Słupsku brygadier Krzysztof Trocki, sytuacja od kilku godzin jest pod kontrolą. Ogień wyrządził jednak ogromne straty. - Zakład uległ kompletnemu zniszczeniu. Większość hal się pozapadała - stwierdził.
W wyniku pożaru nikt nie ucierpiał, jednak w związku z dużym zadymieniem ewakuowano 20 mieszkańców z okolic zakładu. Otrzymali już zgodę na powrót do swoich domów. - Jednego dnia wszystko stało, a drugiego nie ma nic - usłyszeliśmy od nich.
Na miejscu pracują także strażacy ze Specjalistycznej Grupy Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego, którzy monitorują stan powietrza.
Wojewódzkie służby ochrony środowiska sprawdzają, czy toksyczne substancje nie przedostały się do gleby i ujęć wody.
Pytany o przyczyny pożaru kapitan Piotr Basarab odparł, że strażacy przypuszczają, iż „wybuchł on w części otwartej, czyli nie w samych halach, ale to jest tylko przypuszczenie”. - O przyczynach nie możemy na tę chwilę jeszcze mówić - zaznaczył. Dodał też, że nie ma „informacji, aby jakakolwiek osoba cywilna lub ratownik ucierpiał podczas działań”.
Śledztwo, prowadzone w kierunku spowodowania niebezpiecznego zdarzenia w postaci pożaru, który zagrażał mieniu w wielkich rozmiarach, wszczęła Prokuratura Okręgowa w Słupsku.
- Po w pełni zakończonej akcji gaśniczej i upewnieniu się, że przebywanie w zgliszczach fabryki nie stanowi zagrożenia dla ludzi, zostaną przez śledczych, przy udziale biegłego z zakresu pożarnictwa, przeprowadzone oględziny. Ich celem będzie zabezpieczenie śladów kryminalistycznych oraz ustalenie przyczyn pożaru - przekazał rzecznik prokuratury prok. Paweł Wnuk.
Marcin Turalski/Paweł Drożdż