Celem projektu „Eviva l'arte - Niech żyje sztuka” jest promowanie ginących zawodów, dawnych rzemiosł, m.in. poprzez media społecznościowe.
Podczas spotkania w Koszalińskiej Bibliotece Publicznej uczestnicy mieli okazję poznać tradycję motanek oraz własnoręcznie wykonać taką lalkę. - Jestem zdumiona, że ludzie do tego wracają. W szkole były różne zajęcia, na przykład zajęcia praktyczno-techniczne (ZPT), ale akurat czegoś takiego sobie nie przypominam. Już zastanawiam się, co będę robić w domu - powiedziała jedna z uczestniczek.
- Szczerze mówiąc, na początku nie wiedziałyśmy, z czym to się wiąże i czym właściwie są lalki motanki. To jednak bardzo fajna inicjatywa i na pewno warto ją poznać - dodała inna uczestniczka.
Kierowniczka projektu, Amelia Tylec, wyjaśniła, że koszalińska inicjatywa powstała w listopadzie ubiegłego roku w ramach ogólnopolskiej olimpiady „Zwolnieni z Teorii”. - Nasz projekt polega na promowaniu zawodów, które w dzisiejszym świecie masowej produkcji stopniowo zanikają. Kiedyś były one czymś powszechnym, dziś są coraz mniej widoczne - powiedziała.
Jak dodała, działania w ramach projektu polegają przede wszystkim na przeprowadzaniu wywiadów z przedstawicielami tradycyjnych profesji. - Rozmawiałyśmy już m.in. z szewcem, kaletnikiem, osobą zajmującą się witrażami, kapeluszniczką szyjącą ręcznie kapelusze oraz stroicielem pianin i fortepianów. W planach mamy także wywiady z kowalem i lutnikiem. Oprócz tego organizujemy warsztaty - podkreśliła.
Prowadząca warsztaty, Zofia Banaszyk, podkreśliła, że tradycja tworzenia motanek jest kontynuowana od wieków i wywodzi się z terenów Europy Wschodniej. - Motanki to słowiańskie laleczki, które pełnią rolę amuletów. Są strażniczkami domu - mają przynosić szczęście, zdrowie i chronić przed złem. Najważniejsze jest to, aby nie miały twarzy - wyjaśniła.
Dodała również, że według tradycji laleczki z twarzą „dbają o siebie”, a nie o dobro domostwa. Motanki wykonuje się wyłącznie poprzez owijanie i wiązanie kawałków materiału, bez szycia. Gotową laleczkę należy ustawić w widocznym miejscu. - Ważne jest również to, aby od czasu do czasu „porozmawiać” z laleczką. Zgodnie z tradycją po roku powinno się ją spalić - dodała.
Działania w ramach projektu „Eviva l'arte - Niech żyje sztuka” potrwają do kwietnia.
Adria Jakubik/lp