Tylko Małopolska i Pomorze Zachodnie mają dobry program budowy turystycznych tras rowerowych; niemal we wszystkich innych regionach jest z tym fatalnie - powiedział PAP Szymon Nitka, promotor turystyki rowerowej. Polecając szlaki wskazał na Velo Dunajec i Szlak Wokół Zalewu Szczecińskiego.
Szymon Nitka, autor bloga podróżniczego znajkraj.pl, powiedział PAP, że w Polsce nadal bardzo brakuje przemyślanych systemowych rozwiązań, które umożliwiłyby i rozpowszechniły uprawianie turystyki rowerowej.
- Małopolska i Pomorze Zachodnie - tylko tam są dobre programy budowy turystycznych tras rowerowych. Reszta województw ich nie ma. Praktyka pokazuje, że muszą się zgrać trzy czynniki, aby się to udało. Po pierwsze, muszą znaleźć się lokalni działacze, którzy chcą działać na polu rozwoju turystyki rowerowej. Po drugie, taki projekt musi znaleźć polityczne wsparcie. W Małopolsce i w województwie zachodniopomorskim odpowiednio 8-10 i 12-15 lat temu marszałkowie (odpowiednio - Jacek Krupa i Olgierd Geblewicz) wzięli turystykę rowerową pod swoje skrzydła - zauważył Nitka.
Jako trzeci czynnik wskazał pieniądze - konieczność pozyskania finansowania z Unii Europejskiej. Dane GUS, które zebrała i przeanalizowała PAP, wskazują, że np. w podregionie krakowskim przez 10 lat (do 2024 roku) liczba kilometrów dróg rowerowych przypadających na 10 tys. mieszkańców wzrosła z 0,23 do 2,98, czyli niemal 13 razy. W podregionie nowosądeckim 9,5 raza, a w oświęcimskim prawie 7 razy.
- Dane z Małopolski pokazują, jak ogromną pracę wykonał region, by przyciągnąć do siebie podróżujących na rowerach, a także by wzmocnić lokalny transport. W dodatku tym liczbom towarzyszy również wysoka jakość budowanej infrastruktury. To z kolei sprawia, że - oprócz Polaków - na trasach Velo Małopolska pojawiają się również turyści rowerowi z zagranicy, przyzwyczajeni do dobrej turystycznej infrastruktury rowerowej w państwach Europy - ocenił Nitka.
Wśród pozostałych 14 regionów jest jeszcze kilka, które prowadzą działania w mniejszym zakresie lub są na początku budowy oferty dla turysty rowerowego. W tej grupie jest Pomorskie, niedawno pojawiło się również Łódzkie, które pracuje nad przemyślanym programem budowy tras rowerowych w województwie. - Należy też wspomnieć o Dolnym Śląsku, gdzie już pojawiają się lub za chwilę będą się pojawiały odcinki dobrych dróg rowerowych, ale na razie bardzo brakuje im spójności - ocenił Nitka.
- Na końcu tej stawki są Mazowsze i Wielkopolska, które - aż trudno uwierzyć - nie posiadają ani jednego bezpiecznego, dostępnego szlaku rowerowego, których długość w Małopolsce i na Pomorzu Zachodnim liczymy w setkach kilometrów. Brzmi to niewiarygodnie, ale na rowery z Warszawy najlepiej jechać do… Krakowa, na trasy Velo Małopolska - przyznał ekspert.
Nitka podkreślił, że podróżować mogą wszyscy - rodziny z małymi dziećmi, młodzież, osoby w średnim wieku, seniorzy, a nawet osoby z niepełnosprawnościami. W krajach Europy Zachodniej często spotkać można chociażby osoby niewidome i słabowidzące, które jadą na tandemach z pilotem. - Ważne jest więc także, by trasy rowerowe budowane były tak, by zachowana została przejezdność dla niestandardowych rowerów, jak wspomniane tandemy, rowery towarowe czy rowery z przyczepkami, w których jechać mogą dzieci lub… zwierzęta, które również często towarzyszą właścicielom podczas rowerowych wakacji - dodał.
- Dobry szlak rowerowy to taki, gdzie bezpiecznie będzie się czuł rodzic z pięciolatkiem na rowerze i 75-latek. Chodzi o to, aby turystyka rowerowa służyła całemu społeczeństwu, a nie tylko osobom zdrowym i silnym - podkreślił.
Najwięcej kilometrów dróg dla rowerów w przeliczeniu 10 tys. mieszkańców (dane GUS za 2024 r.) jest w Polsce w podregionie chojnickim - 15,33, leszczyńskim - 13,90, ostrołęckim - 13,20 i koszalińskim - 12,49. Zbierając dane z dużych miast i przeliczając długość dróg rowerowych w nich na 100 km kwadratowych w Warszawie jest to 157,3 km, we Wrocławiu 146,5, a w Gdańsku 33,4.
PAP/zn