Wiceprezydent Słupska Marta Makuch odpiera zarzuty części radnych dotyczące dodatków specjalnych dla kierownictwa ratusza. Podkreśla, że świadczenia były zgodne z przepisami i wynikały z faktycznie wykonywanej pracy. Nie zamierza ich zwracać.
Z opublikowanych danych wynika, że wiceprezydentki otrzymywały nagrody i dodatki za zwiększony zakres obowiązków. Więcej o tym pisaliśmy TUTAJ.
W rozmowie z Radiem Koszalin Marta Makuch wyjaśniła, że nadzór nad budową ringu stanowił część jej dodatkowych zadań, a zakres obowiązków objętych dodatkiem był znacznie szerszy.
- Większość radnych nie ma rzeczywistego wyobrażenia, jak wygląda dzień pracy kierownictwa ratusza, szczególnie prezydentek. My nie kończymy pracy o 15.30. Jesteśmy na każde zawołanie, pracujemy popołudniami, pracujemy w weekendy – zaznaczyła.
Marta Makuch zaprzeczyła, by 6-tysięczny dodatek dotyczył jej standardowych obowiązków wiceprezydenta. - Ja nie kończę pracy tak, jak w teorii powinnam, czyli po ośmiu godzinach. Nikt nie liczy mojej pracy popołudniami ani tego, że jestem 24 godziny na dobę pod telefonem jeżeli występuje jakiekolwiek zdarzenie, a zdarzeń kryzysowych ostatnio mamy naprawdę sporo.
Dodatki pobierali także wiceprezydent Beata Chrzanowska oraz prezydent Krystyna Danilecka-Wojewódzka. Nagrody i świadczenia przyznano również skarbnik Annie Gajdzie oraz sekretarzowi Tomaszowi Czuczakowi za dodatkowe obowiązki, m.in. finansowe i organizacyjne. Otrzymali je także dyrektorzy wydziałów ratusza.
Szczegółowa lista została opublikowana w Biuletynie Informacji Publicznej.
Paweł Drożdż/zn