Na treningi, zawody, codzienne funkcjonowanie i wyjazdy - około ośmiuset tysięcy złotych trafiło do klubów sportowych z Piły. Dziś prezydent Piły podpisała umowy na realizację zadań z zakresu szkolenia dzieci i młodzieży oraz organizację wydarzeń sportowych.
Zwracając się do działaczy sportowych Beata Dudzińska podkreślała, że jest to inwestycja nie tylko w sport, ale przede wszystkim w przyszłość młodych ludzi. Dziękowała za ich zaangażowanie, zaznaczając, że stoi za nimi liczne grono dzieci i młodzieży, którym wskazują kierunek, pomagają się rozwijać, dodają energii, a także właściwie organizują czas i przekazują wartości przydatne w dorosłym życiu.
Jak powiedział Polskiemu Radiu Koszalin prezes i trener klubu Sporty Walki Piła Przemysław Leniec, każde finansowe wsparcie jest dziś na wagę złota. Wyjaśnił, że środki są przeznaczane na bieżące funkcjonowanie klubu. - Na utrzymanie hali, na czynsz, na prąd i przede wszystkim na wyjazdy - wymieniał. Dodał, że klub może liczyć również na sponsorów, którym jest wdzięczny za pomoc. Zaznaczył jednak, że bez dodatkowych pieniędzy nie byłoby możliwe funkcjonowanie na obecnym poziomie. Młodzi zawodnicy pochodzą z różnych środowisk i nie każdego byłoby stać na udział w turniejach, w tym międzynarodowych, w których często uczestniczą, pokrywając część wydatków z własnych środków.
Jak podkreśla prezes i trener klubu UKS Soccer Stars Paweł Kryka, tego typu wsparcie pozwala na rozwój klubu, a tym samym wszechstronny rozwój trenujących w nim dzieci. - Jest to oczywiście kropla w morzu naszych kosztów, ale też bardzo duża pomoc, dzięki której możemy się rozwijać - zaznaczył. - Każda dotacja jest nam bardzo potrzebna, żebyśmy mogli dalej funkcjonować - dodał, zwracając uwagę, że największą satysfakcję przynosi obserwowanie wychowanków, którzy podejmują studia, są sprawni fizycznie i dobrze radzą sobie w życiu. Jak zaznaczył, to właśnie jest największa nagroda dla trenerów i zarządu klubu.
Umowy na finansowe wsparcie prezydent Piły podpisała z 25 klubami sportowymi z miasta. Trafiło do nich w sumie około ośmiuset tysięcy złotych.
Przemysław Grabiński/aś