fot. Radosław Wojciechowski/Facebook
W nocy z poniedziałku na wtorek przy ulicy Hołdu Pruskiego spłonęło pięć półpodziemnych pojemników na odpady. Uszkodzony został też zaparkowany obok samochód. Straty to ponad 70 tysięcy złotych.

Zniszczone pojemniki to jeden ze 101 ekopunktów, które utworzono w Koszalinie za pieniądze z budżetu miasta i dofinansowanie z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. Projekt ekopunktów przewiduje minimum pięć lat istnienia obiektów, dlatego będą one musiały zostać odbudowane przez samorząd. - Mamy ogromny problem, ponieważ koszt naprawy jednego ekopunktu to prawie 70 tysięcy złotych. Pieniądze na ten cel będą pochodzić z budżetu miasta, na który składają się przecież podatki wszystkich mieszkańców - powiedział Robert Grabowski, rzecznik prasowy prezydenta Koszalina.


Mieszkańcy nie kryją oburzenia: - Słyszałem, że w okolicy jakiś czas temu też podpalono pojemniki na odpady. Jest kamera, ale nie działa. Biegają tu dzieci, a co jeśli wpadną do tej czterometrowej dziury?

Nie wiadomo, kiedy odbudowany zostanie ekopunkt przy ulicy Hołdu Pruskiego. Na razie postawione zostaną tam kosze zastępcze. Teren ma być zabezpieczony przez zarządców wspólnoty, do których należały śmietniki.

To już drugi pożar pojemników na odpady przy ulicy Hołdu Pruskiego. Jak powiedział Robert Grabowski, to nie jedyne akty wandalizmu na terenie miasta, które powodują, że samorząd musi ponosić dodatkowe i niepotrzebne koszty: - Dużo zniszczeń jest na przystankach autobusowych. W tym roku zniszczono szyby w nowych obiektach aż szesnaście razy, a w ubiegłym - 27 razy. Miasto na ich naprawę wydało już sto tysięcy złotych.

kc/rz

Posłuchaj

mieszkańcy Koszalina Robert Grabowski o pożarze ekopunktu Robert Grabowski o uszkodzonych przystankach autobusowych