Zamiast wolnych miejsc parkingowych - rzędy aut na sprzedaż. Mieszkańcy Koszalina skarżą się, że przy ulicach Szerokiej i Gnieźnieńskiej parkingi zaczynają przypominać nieoficjalne komisy.
Samochody z kartkami „sprzedam” zajmują miejsca, z których nie mogą skorzystać okoliczni kierowcy. Zdaniem mieszkańców przestrzeń, która powinna służyć wszystkim, jest wykorzystywana jak prywatny komis.
Mieszkańcy podkreślają, że taka sytuacja jest nie w porządku. - Ktoś prowadzi w ten sposób działalność w miejscu do tego nieprzeznaczonym. Parking miejski nie powinien pełnić takiej funkcji - usłyszeliśmy od naszych rozmówców. W ich opinii powinna istnieć specjalnie wyznaczona przestrzeń do sprzedaży aut. - Są to miejsca dla wszystkich, a nie tylko dla osób chcących sprzedać samochód - podkreślali.
Jak poinformował Michał Żuber, dyrektor Zarządu Dróg i Transportu w Koszalinie, samorząd ma ograniczone możliwości reagowania w takich sytuacjach. - Problem jest znany nie tylko lokalnie, ale w całej Polsce - wyjaśnił. Zaznaczył, że przepisy zawierają lukę prawną - jeśli pojazd zaparkowany jest prawidłowo, posiada rejestrację i nie wskazuje na to, że jest nieużytkowany, to zgodnie z obowiązującym prawem, nie można podjąć żadnych działań.
Na razie więc niewiele wskazuje na to, by sytuacja szybko się zmieniła, a mieszkańcom pozostaje liczyć na zdrowy rozsądek sprzedających.
Monika Kwaśniewska/aś