Prezydent wizytę rozpoczął w Wyższej Szkole Straży Granicznej. Później udał się na Górę Chełmską, gdzie spotkał się z mieszkańcami i złożył kwiaty przed obeliskiem upamiętniającym prezydentów Ryszarda Kaczorowskiego i Lecha Kaczyńskiego.
Podczas spotkania w WSSG Karol Nawrocki mówił o znaczeniu Straży Granicznej oraz roli uczelni w przygotowaniu ich do pracy na granicy. Jak zaznaczył, funkcjonariusze SG każdego dnia stoją na straży bezpieczeństwa granic, a studia w WSSG mają przygotować ich do wykonywania tej odpowiedzialnej służby.
- Swoją pracą, swoją misją i swoją służbą na polskiej granicy dziś mówicie i będziecie mówić po szkoleniu w tej szkole: tu jest Polska, tu są nasze rodziny, nasze domy, nasze przedsiębiorstwa, nasze fabryki, nasze dzieci - powiedział prezydent.
Karol Nawrocki zwrócił również uwagę na konieczność dostosowywania formacji do nowych zagrożeń i rozwoju technologicznego. Wspomniał m.in. o cyberprzestrzeni, współpracy międzynarodowej oraz znajomości języków obcych. Zaznaczył równocześnie, że „nic nie udałoby się bez człowieka”
- Gdyby nie studenci, kadra, funkcjonariusze Straży Granicznej. Polska jest z Was dumna i jest Wam wdzięczna, że wybraliście właśnie taką drogę - mówił.
O działalności uczelni mówił jej komendant-rektor gen. Piotr Boćko. Podkreślił, że oferta WSSG jest rozwijana w odpowiedzi na potrzeby Straży Granicznej. Obejmuje obecnie dwa kierunki studiów licencjackich oraz ponad 130 rodzajów kursów i szkoleń specjalistycznych. Korzystają z nich nie tylko funkcjonariusze SG, ale także przedstawiciele innych służb z kraju i zagranicy.
- Dziś szczególnie cieszy, że potrafimy dostrzec znaczenie Wyższej Szkoły Straży Granicznej - powiedział.
Drugim punktem wizyty była Góra Chełmska. Karol Nawrocki złożył kwiaty przed obeliskiem upamiętniającym prezydentów Ryszarda Kaczorowskiego i Lecha Kaczyńskiego. Spotkał się tam również z mieszkańcami Koszalina i okolic.
- Prezydent Nawrocki pilnuje interesu Polski. Dba o naród, o kraj. Słychać w jego wypowiedziach, że Polska i Polacy są dla niego najważniejsi - mówili zgromadzeni.
Radosław Zmudziński/zn