Z mocy prawa wygasły umowy NFZ na świadczenia szpitalne, specjalistyczne i rehabilitacyjne ze Szpitalem Miejskim w Miastku - przekazała w czwartek rzeczniczka pomorskiego NFZ Monika Kierat. Placówka zaprzestała działalności z powodu braku kadry medycznej. Jej zadłużenie przekracza 40 mln zł.

Kontrakty w ramach Systemu Podstawowego Szpitalnego Zabezpieczenia oraz fizjoterapii ambulatoryjnej wygasły 1 sierpnia br., a umowa na ambulatoryjną opiekę specjalistyczną (AOS) - 4 sierpnia.

Pomorski Oddział NFZ poinformował, że przyczyną jest pisemne zgłoszenie zarządu szpitala o braku możliwości dalszego udzielania świadczeń.

Pacjenci wymagający opieki szpitalnej są kierowani do placówek w Bytowie (odległość od Miastka wynosi ok. 43 km), Kościerzynie (ok. 79 km), Chojnicach (ok. 67 km), Słupsku (ok. 58 km) i Człuchowie (ok. 54 km).

Podano, że reorganizacja nie wpłynęła na funkcjonowanie ratownictwa medycznego. W Miastku nadal stacjonują dwa zespoły ratunkowe. Pacjenci mogą odbierać swoją dokumentację medyczną bezpośrednio w miasteckim szpitalu.

Kryzys finansowy i brak obsady lekarskiej doprowadziły do sukcesywnego wygaszania oddziałów. Szpital informował, że 17 lipca zawieszono działalność chirurgii oraz intensywnej terapii. Od 1 sierpnia wstrzymano pracę oddziału chorób wewnętrznych, bloku operacyjnego oraz kluczowych pracowni diagnostycznych, w tym RTG i tomografii komputerowej.

Pod koniec lipca NFZ nałożył na placówkę 13,2 mln zł kary za nieprawidłowości przy rozliczaniu zabiegów neurochirurgicznych wykonywanych przez zewnętrznego podwykonawcę. Kontrola wykazała, że lekarze wykazywali wykonanie nawet 77 zabiegów w ciągu doby, a dzienne rachunki wystawiane przez zewnętrzną spółkę sięgały 300 tys. zł.

Media, opisując ten proceder, wskazywały, że z powodu braku oddziału neurochirurgicznego w Miastku, przed trzema laty placówka podpisała umowę na świadczenie usług z zewnętrzną spółką. Neurochirurdzy z tego podmiotu wykonywali zabiegi termolezji, czyli niszczenia nerwów bólowych w kręgosłupie.

Według ustaleń kontroli pacjenci przechodzili szybki, kilkuminutowy zabieg w znieczuleniu miejscowym, po którym opuszczali szpital, co NFZ wycenia na około 1,5 tys. zł. Tymczasem w dokumentacji medycznej wpisywano skomplikowane operacje neurochirurgiczne, wymagające pełnej hospitalizacji, przygotowania sali operacyjnej i całonocnej opieki, za co NFZ płaci ponad 6,5 tys. zł.

Sprawę ewentualnego wyłudzenia środków i fałszowania dokumentacji badają CBA i prokuratura.

Monika Kierat poinformowała, że szpital ma 14 dni na złożenie odwołania od wystąpienia pokontrolnego i termin ten liczony jest od 29 lipca.

Marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk na antenie Radia Gdańsk wykluczył możliwość przejęcia długów szpitala przez samorząd województwa lub szpital w Słupsku. Jego zdaniem prawdopodobnym scenariuszem dla placówki jest obecnie restrukturyzacja sądowa, upadłość lub likwidacja spółki.

Gdańska rozgłośnia podała, że zadłużenie szpitala wynosi ok. 40 mln zł. Kilka dni temu gmina Miastko, która jest właścicielem lecznicy, dokapitalizowała szpital kwotą 5 mln złotych na zaległe wynagrodzenia personelu.

PAP/zn

.

Czytaj więcej