fot. ms.gov.pl
Prokuratura Rejonowa w Wałczu skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko dilerowi dopalaczy. Dwudziestolatek z Wałcza odpowie za narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu osób, którym sprzedał dopalacze.

W lipcu do wałeckiego szpitala trafiło osiem osób z podejrzeniem zatrucia środkami psychoaktywnymi. Jak mówił wtedy reporterowi Polskiego Radia Koszalin dr Robert Sokołowski ze 107. Szpitala Wojskowego w Wałczu – wszystko wskazywało na zatrucie dopalaczami: - Siedem osób wymagało hospitalizacji. Nie było z nimi kontaktu. Po przeprowadzeniu badań jedna osoba wróciła do domu. Te osoby trafiły do szpitala z zaburzeniami świadomości.

Śledczy zatrzymali w tej sprawie dwie podejrzewane osoby o handel dopalaczami. Mężczyźni przyznali się do winy. Przeciwko jednemu z nich – dwudziestoletniemu Mateuszowi P. wałecka prokuratura skierowała właśnie do sądu akt oskarżenia. Mówi prokurator rejonowy w Wałczu Piotr Łosiewski: - Udzielał dopalaczy osobom pokrzywdzonym. Po przebadaniu zabezpieczonego materiału przez biegłego z zakresu medycyny sądowej, ten zarzut został utrzymany. Mężczyznę oskarżono o doprowadzenie siedmiu osób do sytuacji, która stwarza bezpośrednie niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia.

Dwudziestolatkowi grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.

Drugi z podejrzewanych mężczyzn nie odpowie przed sądem. W składzie dopalaczy, które sprzedawali zatrzymani dilerzy nie znaleziono bowiem żadnych zakazanych wówczas substancji. Zgodnie z obowiązującymi w lipcu przepisami, samo tzw. udzielanie takich środków nie podlegało karze.

W sierpniu zmieniły się przepisy związane z handlem dopalaczami. Teraz jest karane także samo „udzielanie” środków psychoaktywnych – również w przypadku, gdy w ich składzie nie ma zakazanych substancji.

pg/rż

Czytaj więcej

Posłuchaj

Piotr Łosiewski, prokurator rejonowy w Wałczu
dr Robert Sokołowski ze 107. Szpitala Wojskowego w Wałczu