fot. Marcin Prusak
Siedemnastolatek, który we wtorek zginął w wypadku szybowcowym pod Słupskiem, brał udział w projekcie nauki pilotażu, który dofinansowywały władze Słupska. Uczestniczyło w nim dziesięciu uczniów słupskich szkół.

Przyczyny zdarzenia ustalają słupska prokuratura i Komisja Badania Wypadków Lotniczych.

- Prokuratura Rejonowa w Słupsku wszczęła postępowanie w sprawie wypadku w ruchu lotniczym. Dziś została przeprowadzona sekcja zwłok. Nie znam jeszcze wyników. Na miejscu czynności prowadzą prokurator i przedstawiciele Komisji Badania Wypadków Lotniczych - mówi Piotr Nierebiński, prokurator rejonowy w Słupsku.

Wiele wskazuje na to, że pomysł zaszczepienia u młodych słupszczan pasji do latania może zakończyć się fiaskiem. Warunkiem jego kontynuowania jest zgoda rodziców pozostałych uczniów na trwanie projektu.

- Planujemy spotkania z rodzicami, żeby podjęli oni decyzję, czy ich dzieci będą kontynuować szkolenie, czy też je z niego wycofają. Wprawdzie harmonogram przewiduje, że szkolenie szybowcowe zakończy się 22 lipca, ale możemy je przedłużyć. Musimy mieć jednak zgodę rodziców - mówi Beata Macedońska z Urzędu Miejskiego w Słupsku.

Na kurs pilotażu szybowcowego władze Słupska zapłaciły aeroklubowi 25 tysięcy złotych. Tylko 1700 złotych do całego cyklu szkolenia dopłacali rodzice nastolatków.

mp/ar

Czytaj więcej

Posłuchaj

Piotr Nierebiński, prokurator rejonowy w Słupsku
Beata Macedońska z Urzędu Miejskiego w Słupsku