fot. PSP Bytów
Służby wykluczyły, że do wybuchu w domu jednorodzinnym w Stachowie w pow. bytowskim doszło przez butlę z gazem. W szpitalu pozostają dwie osoby, 12-latek i jego 52-letni ojciec.

Prokuratura w Miastku po otrzymaniu policyjnego materiału prawdopodobnie rozpocznie śledztwo w sprawie wybuchu w domu jednorodzinnym, do którego doszło w sobotę w Stachowie. Zaraz po zdarzeniu, do szpitala w ciężkim stanie zostały przewiezione dwie osoby: 12-letni chłopiec i jego 52-letni ojciec.

W poniedziałek oficer prasowy KP PSP w Bytowie bryg. Krzysztof Rychter zaznaczył, że „na pewno nie był to wybuch butli z gazem”. O szczegółach nie chciał rozmawiać i odesłał do policji i prokuratury.

Zastępca prokuratora rejonowego w Miastku prokurator Lech Budnik w rozmowie z PAP zaznaczył, że dla dobra postępowania nie może przekazywać informacji na temat przyczyn wybuchu. - W sobotę i niedzielę policjanci pod nadzorem prokuratury prowadzili przeszukania i przeprowadzili oględziny na miejscu zdarzenia - tłumaczył prok. Budnik. Dodał, że prawdopodobnie w poniedziałek prokurator otrzyma policyjne materiały i podejmie decyzję dotyczącą dalszych czynności.

Jeżeli prokuratura rozpocznie śledztwo, to będzie ono prowadzone pod kątem narażenia osoby na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Po wybuchu śmigłowiec LPR zabrał rannego 12-latka do szpitala w Gdańsku. Prokurator wskazał, że chłopiec jest w stanie ciężkim.

Budynek, w którym doszło do wybuchu, nie nadaje się do zamieszkania.

PAP/zas