fot. pixabay
Kwiaty i znicze złożyli przedstawiciele władz różnych szczebli i dyplomaci przed budynkiem w Brzeszczach Borze, gdzie mieściła się kobieca karna kompania w obozie Auschwitz. W sobotę przypadła 80. rocznica utworzenia jej przez Niemców.

Złożono m.in. wieniec od premiera Mateusza Morawieckiego, konsulatu Niemiec, Muzeum Auschwitz oraz Instytutu Pamięci Narodowej.

Karna kompania została utworzona 25 czerwca 1942 roku w odwecie za ucieczkę z obozu Polki Janiny Nowak. Zbiegła dzień wcześniej, gdy jej komando pracowało przy suszeniu siana. 200 polskich więźniarek - Polek z jej grupy, Niemcy umieścili na terenie wokół starej szkoły w Borze. Budynkiem opiekuje się obecnie Fundacja Pobliskie Miejsca Pamięci Auschwitz-Birkenau.

Do karnej kompanii Niemcy skierowali też 200 więźniarek - Żydówek słowackich i francuskich.

- Uwięziona tu Zofia Posmysz powiedziała, że jeśli Auschwitz uznać za piekło, to Budy były jego najniższym kręgiem
- powiedziała w sobotę PAP prezes Fundacji Agnieszka Molenda-Kopijasz.

Przypomniała, że Niemcy, tworząc karną kompanię, zastosowali odpowiedzialność zbiorową. - Wszystkim dwustu kobietom z komanda, z którego uciekła więźniarka, ogolono głowy - powiedziała Molenda-Kopijasz.

Prezes podkreśliła, że w sobotę symbolicznie upamiętniona została każda z uwięzionych w Borze kobiet - Polek i Żydówek.

Po utworzeniu karnej kompanii Polki i część Żydówek zostały o ulokowane w przedwojennym murowanym budynku szkoły. Reszta Żydówek trafiła do stojącego obok drewnianego baraku. Więźniarkami funkcyjnymi były Niemki, głównie prostytutki i kryminalistki przeniesione z innych obozów jak Ravensbrueck.

Więźniarki z karnego komanda pracowały w pobliskim lesie przy wyrębie drzew. Oczyszczały pnie z gałęzi i przygotowywały je do wywozu z lasu. Pogłębiały też pobliskie rybne stawy hodowlane, czyściły ich brzegi z sitowia oraz wykonywały większość prac rolniczych na okolicznych polach. Była to praca ponad ich siły. Ciężkie warunki pracy oraz okrutne traktowanie przez więźniarki funkcyjne dla wielu skończyło się śmiercią.

W drugiej połowie sierpnia 1942 roku 137 polskich więźniarek z komanda Niemcy przenieśli do obozu żeńskiego w Birkenau. Tylko tyle przeżyło z dwustu Polek, z których utworzono karną kompanię.

W pierwszych dniach października 1942 r. w Borze doszło do masakry francuskich Żydówek. Esesman Pery Broad podawał, że jedna z Niemek - prostytutka Elfriede Schmidt, nazywana „królową siekiery”, miała rzekomo dostrzec kamień w ręku Żydówki wracającej z toalety do sypialni. Niemka wezwała na pomoc wartowników z SS twierdząc, że więźniarka ją pobiła. Po alarmie dozorczynie i wartownicy rozpoczęli rzeź: drągami, siekierami, kolbami karabinów i wyrzucając z okna poddasza budynku zabili 90 kobiet. Następnego dnia Niemcy zgładzili te, które przeżyły masakrę, lecz odniosły rany.

Z końcem marca 1943 r. karna kompania została zlikwidowana i przeniesiona do obozu kobiecego w KL Birkenau.

Na początku kwietnia 1943 r. w podobozie Niemcy umieścili 200 Polek. Formalnie były one więźniarkami obozu kobiecego Auschwitz II-Birkenau. Z biegiem czasu stan osobowy systematycznie rósł. W marcu 1944 roku wynosił 455 Polek i Żydówek. Niemcy w podobozie utworzyli kilka komand do prac rolnych, robót leśnych, przy budowie kolejki wąskotorowej i wału przeciwpowodziowego.

W styczniu 1945 r., w obawie przed sowiecką ofensywą, Niemcy ewakuowali podobóz.

Muzeum Auschwitz poinformowało, że Janina Nowak po ucieczce dotarła do Łodzi. Została jednak pojmana i w marcu 1943 r. ponownie skierowana do Auschwitz. Jeszcze w tym samym roku Niemcy przenieśli ją do obozu Ravensbrueck. Doczekała wolności pod koniec kwietnia 1945 roku.

Niemcy założyli obóz Auschwitz w 1940 roku, aby więzić w nim Polaków. Auschwitz II-Birkenau powstał dwa lata później. Stał się miejscem zagłady Żydów. W kompleksie obozowym funkcjonowała także sieć podobozów. W Auschwitz Niemcy zgładzili co najmniej 1,1 mln ludzi, głównie Żydów, a także Polaków, Romów, jeńców sowieckich i osób innej narodowości.

PAP/aj