fot. sgsp.edu.pl
Słuchacze i pracownicy szkoły zakładali Solidarność. Nie chcieli być wykorzystywani do tłumienia robotniczych protestów, a temu służyć miały planowane zmiany organizacyjne na uczelni.

Słuchacze szkoły chodzili w mundurach, uczelnia miała jednak charakter cywilny. Władze chciały przekształcić szkołę pożarniczą na wzór szkół wojskowych i milicyjnych. Po 12 dniach protestu strajk został stłumiony siłą.

W naszym regionie, jak ustaliliśmy, żyje tylko dwóch uczestników tych dramatycznych wydarzeń. Mieszkający w Koszalinie były zastępca Komendanta Głównego Straży Pożarnej, dziś szef zachodniopomorskich struktur OSP Marek Kowalski oraz były komendant Straży Pożarnej w Słupsku Andrzej Gomulski. Obaj panowie byli wówczas słuchaczami Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej. - Planowana reorganizacja miała umożliwić władzom wykorzystanie nas do niecnych celów - wspomina Andrzej Gomulski. -Takie próby były już wcześniej - dodał.

Andrzej Gomulski o genezie strajku

Pierwszy wiec zaplanowany był na 24 listopada na godzinę 20. Część słuchaczy miała kłopoty z dotarciem na miejsce.

Andrzej Gomulski o reakcji służb na strajk

Szkoła została otoczona dwoma kordonami milicji, a władza przygotowując siłowe rozwiązanie, markowała rozmowy.

Andrzej Gomulski o przebiegu strajku

Atak na protestujących zaplanowano na 2 grudnia.

Andrzej Gomulski o ataku milicji

Pacyfikacja nie oznaczała zakończenie strajku dla większości podchorążych. Cześć z nich przeszła na inną uczelnię, gdzie także odbywała się akcja protestacyjna.

Andrzej Gomulski o kontynuacji strajku

Zajęcia na uczelni wznowiono na początku lutego 1982 roku. Odtąd nosi ona nazwę Szkoła Główna Służby Pożarniczej (SGSP).

pg/mt