fot. Paweł Drożdż
Dwóch mężczyzn od kilkunastu dni śpi pod balkonami bloku przy ulicy Zamenhofa. Do okrycia się w nocy mają tylko fragment kołdry i kartonu. Tymczasem temperatura po zmroku coraz częściej zbliża się w okolice zera stopni.

Naszemu dziennikarzowi jeden z bezdomnych powiedział, że żadnej pomocy nie potrzebuje: - Na razie nie mamy się gdzie podziać. Czekam aż dziewczyna wyjdzie ze szpitala, bo ma depresję. Ja w jej mieszkaniu sam nie mogę mieszkać, bo to lokal socjalny. Jeszcze jeden dzień wytrzymam.

Paweł Dyjas, komendant Straży Miejskiej w Słupsku przyznaje, że jeśli bezdomni nie są nietrzeźwi lub nie zaśmiecają otoczenia, to niewiele można w ich sprawie zrobić: - Pozostają nam tylko rozmowy, tłumaczenia, informowanie, gdzie ewentualnie mogą przenocować, nie na ulicy, pod gołym niebem.

Sprawą bezdomnych koczujących w centrum miasta - po interwencji Radia Słupsk - obiecali zająć się pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie.

- Byliśmy w poniedziałek na miejscu, ale nikogo nie zastaliśmy. Jeszcze raz we wtorek podejmiemy próbę rozmowy z takimi osobami. Jak najbardziej postaramy się przekonać ich do zmiany swojego miejsca pobytu na ogrzewalnię - mówiła Karolina Jarmuł z Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Słupsku.

Szacuje się, że w Słupsku żyje około 200 bezdomnych, głównie mężczyzn.

Paweł Drożdż/ar