fot. Monika Bialuk
Znaleźli kilkaset przedmiotów, ale nie udało im się potwierdzić tego, co było głównym celem spotkania. W Siemczynie, niedaleko Czaplinka, trwa I Zlot Poszukiwaczy Detektorystów pod hasłem „Tropem Wojsk Szwedzkich”.

Wyposażeni m.in. w wykrywacze metali miłośnicy historii, szukali śladów „Potopu Szwedzkiego” - a dokładniej obozu armii szwedzkiej, która zatrzymała się w tej okolicy na dwa dni w lipcu 1655 roku. Jak powiedział Polskiemu Radiu Koszalin organizator zlotu - prezes stowarzyszenia Tempelburg Mariusz Kapczuk - przeszukiwany dziś teren, to jedna z potencjalnych lokalizacji obozu.

- Spotkaliśmy się tutaj po to, aby odnaleźć miejsce obozu wojsk szwedzkich, które przekroczyły granicę w 1655 roku niedaleko tego miejsca, w którym się znajdujemy i rozbiły obóz pod Tempelburgiem. Mamy 3 lokalizacje, które chcemy sprawdzić - dzisiaj weryfikowaliśmy jedną z nich. Znaleźliśmy bardzo dużo przedmiotów, jednak większość dotyczy XVIII czy XIX wieku, co oznacza dla nas dalsze poszukiwania - przekazał organizator zlotu.

Jak podkreślił jeden z nadzorujących prace poszukiwaczy-archeologów Krzysztof Socha - poszukiwanie takich śladów historii nie jest łatwe, tym bardziej, że w tym przypadku dotyczy to obozu wojskowego, a nie miejsca walk.

- Zadanie nie jest łatwe, ze względu na to, że chodzi o obóz wojskowy. Wiemy, że jak już wojsko rozbija obóz, to stara się nie zostawiać żadnych rzeczy. Zazwyczaj nie opuszcza w pośpiechu zajmowanego terenu - wyjaśnił archeolog. - Szukamy guzików, podków, monet, czy innych rzeczy, które mogły być zostawione przypadkowo - dodał Socha.

Poszukiwacze zapowiadają powrót do eksploracji. Za kilka miesięcy chcą sprawdzić inne potencjalne lokalizacje obozu. Efektem dzisiejszych poszukiwań jest kilkaset przedmiotów z różnych okresów, w tym m.in. dobrze zachowana moneta z 1765 roku. Wszystkie te artefakty będą teraz weryfikowane.

pg/aś

Posłuchaj

Krzysztof Socha - nadzorujący prace poszukiwawcze Mariusz Kapczuk - organizator zlotu, prezes stowarzyszenie Tempelburg