fot. youtube.com/printscreen
Politolog w porannej audycji „Studio Bałtyk” analizował decyzję posłów w sprawie przedłużenie o kolejne 60 dni stanu wyjątkowego na granicy z Białorusią. W rozmowie z Anną Popławską podkreślił, że tego rodzaju działania są wejściem Polski w grę Aleksandra Łukaszenki.

Przypomnijmy, w czwartek sejm zdecydował o przedłużeniu obowiązującego już stanu wyjątkowego w części województw lubelskiego i podlaskiego. Jak zaznaczył politolog, rząd nie miał możliwości, by postąpić inaczej. - Zasady gry rzucone przez partnera ze wschodniej granicy nie ulegają zmianie. Raz przyjęta linia i prowadzenie tego rodzaju działań, wymaga konsekwencji - mówił prof. Kik. - Istnieje zagrożenie, że może to doprowadzić do kulminacji zdarzeń i w przyszłym roku, nie będzie to już polsko-białoruska granica, a granica polsko-rosyjska - podkreślił naukowiec i zwrócił uwagę, że na wschodniej granicy obserwujemy dążenia do wchłonięcia Białorusi przez Rosję.

- Prowadzimy podwójny spór - z Łukaszenką i z Rosją. Musimy liczyć się z tym, że Rosja będzie starała się nam odpłacić za tę sytuację i tym samym będzie dążyła do pogorszenia relacji międzynarodowych - mówił profesor. - Łukaszenka toczy grę z Brukselą, a ofiarą będzie Warszawa - zaznaczył.

Prof. Kik podkreślił, że uparcie wraca do tezy, według której Polska powinna zmienić politykę zewnętrzną. - Powinniśmy wprowadzić Politykę prowadzenia dobrej współpracy z sąsiadami, wtedy trudne sytuacje nie będą w ten sposób wykorzystywane - wyjaśnił.

Więcej w rozmowie Anny Popławskiej z prof. Kazimierzem Kikiem.

ap/aś

Posłuchaj

Gość porannego „Studia Bałtyk”: prof. Kazimierz Kik